piątek, 5 czerwca 2015

14.Powrót do Polski

Gdy byłem już na miejscu powoli wszedłem do środka. Było tam bardzo ciemno, lecz po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do panującej tam ciemności i mogłem dostrzec zarysy pomieszczeń. To miejsce było tak podobne do tej fabryki w Polsce. Wyglądało ono niemal identycznie. Z tamtym miejscem, z którym wiązałem tak wiele wspomnień. To tam nasza ekipa spotkała się po raz pierwszy, to tam zabito moją matkę i siostrę, to tam Igor uwięził Natalię. To on ją wtedy porwał. W moich oczach pojawiły się łzy, a nie jestem typem chłopaka, który płacze przy każdej możliwej okazji. Wręcz przeciwnie. Nie płaczę prawie wcale. Po kilku krokach ujrzałem schody. Wszedłem na górę. Przede mną widniał długi korytarz. Przyśpieszyłem kroku. Na samym jego końcu na drzwiach widniała karteczka. Przeczytałem ją, a krew w moich żyłach zaczęła buzować. Pisało w niej:

Chcesz ją odzyskać? Musisz wykonać tylko kilka zadań. Pamiętaj: nie dzwoń na policje, bo to skończy się źle nie tylko dla ciebie, ale i dla niej. A chyba nie chcesz żeby takiej pięknej dziewczynce jak Natalia coś się stało? Jesteś obserwowany na każdym kroku. Pierwszą zagadkę znajdziesz niedaleko. I jeszcze jedno, czas ci się kończy.
Igor <3 
Walnąłem z pięści w ścianę, sprawiając że cały budynek zatrząsł się. Gdyby to nie Igor dawał te zadania już dawno załatwiłbym to inaczej, ale znam go. Uczył się ode mnie wszystkiego co robi teraz. Ja jednak nie porywam dziewczyn moich wrogów. Żałosne. Rozglądałem się po pomieszczeniach, nie mogąc nic dostrzec. Po raz drugi walnąłem pięścią, ale tym razem delikatnie trąciłem ramę obrazu wiszącego obok. Obraz spadł, ale z jego zbitej ramy wypadło jakiś mały przedmiot. Upadł i sam się włączył.
-Teraz mi nie uciekniesz.-usłyszałem swój głos.

-Nie próbuj się zbliżać bo pożałujesz siły wyższej!-Natalia próbowała powstrzymać śmiech, lecz jej się to nie udawało.

-Wody? Pożałuje wody?

Byłem wtedy nagrywany?! Ale jak?! Przecież...a z resztą nieważne. Pobiegłem w stronę wyjścia. Chodzi mu o miejsce, w którym odbyło się to zdarzenie, czyli nasze mieszkanie. Biegłem jak oszalały, aż w końcu dotarłem do celu. Wbiegłem do domu. Chłopaków jeszcze nie było, co ułatwiało mi sprawę. Nie musiałem się chociaż tłumaczyć. Wbiegłem do łazienki, nerwowo rozglądając się po pomieszczeniu. Podparłem się o ścianę, myśląc, że to mógł być jakiś głupi żart. Zerwałem się jak oszalały, widząc malutką kopertę przyczepioną do prysznica. Otworzyłem ją i wyjąłem z niej małego pendrive. Wróciłem do pokoju otwierając laptopa dziewczyny.Wsadziłem do niego czarny przedmiot. Było tam kilka zdięć Natalii, zamkniętej w jakimś ciemnym pomieszczeniu, trochę poharatanej i zakrwawionej... Nie wiedziałem o co mu chodzi i co robić dalej. Podniosłem się z krzesła, które pod wpływem uderzenia znalazło się na podłodze. Wyszedłem z pokoju, wchodząc do łazienki. Przemyłem twarz zimną wodą i wróciłem do pokoju. Moje serce zaczęło walić szybciej, gdy tylko ujrzałem na monitorze napis:

"DLA NIEJ JEST JUŻ ZA PÓŹNO...pierwsze spotkanie"

Usiadłem na krześle, zastanawiając się jak mogłem na to pozwolić. Ta druga część była napisana tak małym drukiem, że na początku jej nie zauważyłem. Dopiero, gdy zobaczyłem końcówkę zrozumiałem. Jest w Polsce. PIERWSZE SPOTKANIE-park! No tak. Wziąłem plecak i spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Nie pakowałem się jak na wyjazd. Wziąłem tylko telefon, wszystkie kartki, nóż... Miałem nadzieję, że zdążę tam dotrzeć na czas. Zadzwoniłem po znajomego, który mieszka niedaleko. Mógł mnie po znajomości przewieść do Polski. Ruszyłem więc do miejsca, w którym mieliśmy się spotkać...

****** 

Gdy byłem już w Polsce, szybko zamówiłem taxi i pojechałem do mojego domu. Drzwi były otwarte. Czyli jednak mój trop był słuszny. Wziąłem jeszcze kilka innych, potrzebnych przedmiotów. Wiem, że nikt nie ma takich rzeczy jak ja. Czy normalny człowiek  trzyma w domu pistolet? Nie?  No właśnie. Ale kto tu mówi że ja jestem normalny(?) Schowałem broń za pasek od spodni, zakrywając go bluzą i pobiegłem do parku. Ławka, na której pierwszy raz zobaczyłem Natalkę, a na niej...nic. Nie ma nic. Obróciłem się wokół własnej osi. Usiadłem na ławce, zastanawiając się czy właśnie jej nie straciłem. Kopnąłem stojące obok drzewo, pozwalając, by z moich oczu poleciały łzy. Po chwili jednak, spadły z niego jakieś trzy złączone razem klucze. Tylko do czego? Do jednego z nich była przyczepiona kartka z zagadką która brzmiała: 

Krzyk, ból, płacz, cierpienie...

 Co kurwa?! Zgniotłem kawałek papieru wkładając go do kieszeni. Chwyciłem telefon i wybrałem numer Maćka. Po trzech sygnałach odebrał.

-Halo?-powiedział.

-Dojechaliście już?-zapytałem, próbując udawać spokojnego i opanowanego, lecz jak zawsze nie udało mi się to. Chłopaki twierdzą, że moją złość i zdenerwowanie da się wyczuć na kilometr. 

-My już dojeżdżamy, ale co jest stary? I nie mów że nic, bo wiem że coś jest na rzeczy. Znalazłeś ją? Gdzie jesteś?-Zaczął zadawać pytania.

-Mam problem. Weź mnie na głośnik żeby reszta słyszała, tylko mi nie przerywaj! Wczoraj Natalia nie wróciła na noc. Szukałem jej, zgadnijcie od kogo dostałem telefon?-spytałem, ale odpowiedziała mi cisza.-Igor.-Wysyczałem przez zaciśnięte zęby.

-Zabije gnoja...-powiedział jeden z chłopaków.

-Wyobraź sobie, że od rana szukam dziewczyny, chodząc za jego śladami, więc nie zdziwcie się jak wszystko w domu będzie porozwalane. Obecnie znajduje się w Polsce, gdyż nasz uroczy przyjaciel kazał mi tu przyjechać.-krzyknąłem z kpiną w głosie.-A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że napisał mi cztery durne słowa na kartce i myśli że ja jestem jasnowidz?!-przechodnie patrzyli na mnie jak na wariata. Było ich mało, bo był ranek...no dla mnie. Czyli 11:00. Dla niektórych ranek jest o 7:00, ale wracając.- Co ja mam do kurwy nędzy teraz zrobić?!

-Spokojnie. Przeczytaj to co jest napisane na tej kartce.-powiedział Filip. Wyjąłem z kieszeni pogniecioną kartkę i zacząłem czytać.

-Krzyk, płacz, ból, cierpienie.-powiedziałem nieco spokojniej. Przez chwile odpowiadała mi cisza, lecz zaraz odezwał się Rafał.

-Nie chce cię bardziej dobijać, lecz muszę to powiedzieć. Twoja siostra i...mama. Porwanie Natalii. Pamiętasz jak wtedy cierpiałeś? Nie tylko ty, ale też...oni.-powiedział cicho jakby to on zaraz miał wybuchnąć płaczem. 

-No tak!Dzięki.Boże...Jesteście super. Kończę. Pa.-wykrzyknąłem rozłączając się. Zacząłem biec w stronę opuszczonej fabryki. Tym razem tej w Polsce. 

******

Gdy byłem już na miejscu, nie zważając na to czy ktoś mnie słyszy wtargnąłem do fabryki. Wbiegłem do pierwszego otwartego pomieszczenia i rozejrzałem się po nim. W koncie zobaczyłem związaną i skuloną postać, leżącą w kałuży krwi. Podbiegłem do niej i już wiedziałem że to Natalia. Choć trudno było ją poznać. Podarte ciuchy, liczne rany,wszędzie krew. Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczkami.

-Janek...-chciała coś dodać, lecz ją wyprzedziłem.

-Nic nie mów. Proszę.-powiedziałem, nie spuszczając z niej wzroku.

-Jaś...uciekaj!-krzyknęła resztkami sił. Wstałem i nie zdążyłem się odwrócić, a usłyszałem odbezpieczany pistolet tuż za mną. -przepraszam...-szepnęła dziewczyna. 

-Ręce za głowę!-krzyknął Igor. Wykonałem rozkaz.

-Jesteś aż takim skurwielem, że strzelisz mi w tył głowy?!-krzyknąłem.

-Odwróć się!-powiedział nieco ciszej. Spojrzałem na jego twarz na której widniał cwany uśmieszek.-I kto teraz rządzi?-zapytał pewny siebie. 

-Ja.-powiedziałem spluwając w jego stronę i wyciągając zza paska pistolet. Uśmiechnąłem się podobnie jak on.

-To się jeszcze okaże.-wyciągnął zza siebie drugi pistolet kierując go na Natalię. Mój uśmiech od razu zniknął z twarzy.-Wiesz jaką satysfakcję miałem, kiedy ją pierdoliłem?! Ale będę miał większą, jeśli zabiję ją na twoich oczach.-zacisnąłem zęby. Słyszałem za sobą, że dziewczyna zaczęła płakać.-Oddaj broń, a jej się nic nie sanie.-patrzyłem uważnie na jego ruchy, by nie popełnić błędu, którego będę żałować od końca życia.-Oddaj broń!-krzyknął.

-Nie rób tego.-szepnęła Natalia zza moich pleców.

-Zamknij się dziwko!-chłopak zaczął się na nią drzeć. Nie wytrzymałem.

-Nie mów tak do niej!-wydarłem się, a on odbezpieczył pistolet, który skierowany był na dziewczynę.

-Jakieś ostatnie życzenie?-zapytał do dziewczyny. Rzuciłem pod jego nogi moją broń, zaciskając ręce w pięści.-Grzeczny chłopiec.-powiedział, śmiejąc się do siebie. Podniósł przedmiot z ziemi, podchodząc do mnie i zadając mi mocny cios w brzuch. Dobrze, że nie celował niżej. Wyszedł, zamykając drzwi na klucz. Podbiegłem do dziewczyny przytulając ją do siebie i całując. Pozwoliłem, by moje łzy skrywane przez ostatnie lata za twarzą "chłopaka z gangu", uwolniły się.

-Nie brzydzisz się teraz mną?-zapytała.-Jak... dowiedziałeś się, że on mnie...-zaczęła bardziej płakać, a jej broda drżeć.

-Nati. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie płacz. Nie brzydzę się ciebie i nigdy nie będę. Obiecuję wyciągnę nas, a jak nie nas to ciebie, rozymiesz?!-wykrzyknąłem ostatnie słowo.

-Kocham cie Jasiu...-wyszeptała i położyła swoją głowę na moje kolana. Widziałem jak powoli zasypia. Ja postanowiłem nie robić tego, dla jej bezpieczeństwa.

_____________________________________________

Przepraszam że tak późno, ale jest za to długi postaram się na jutro napisać rozdział ale nie obiecuję. Na pewno będze w niedziele 8)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz