czwartek, 4 czerwca 2015

13.Igor

 Po wyjściu dziewczyny czułem się jakoś tak inaczej. Samotnie. Ona bardzo mnie zmieniła, odkąd pierwszy raz ją spotkałem. Myślałem i myślałem, a czas mijał. Nawet nie zauważyłem kiedy była już 1 w nocy. Nati mówiła że będzie o 12, a jej nie ma. Zacząłem się o nią bardzo martwić. A co jeśli ktoś ją napadł, albo gorzej...zgwałcił?! Nie wybaczę sobie tego, szczególnie że dzieje się to 2 raz, i to mojej winy. Była już 2, a jej nadal nie ma. Dzwoniłem, pisałem i nic. Do Kamila zresztą też. Mam jego numer, bo spisałem sobie go z telefony mojej dziewczyny, na wypadek sytuacji takiej jak ta. On jednak też nie odbierał. Chodziłem po całym domu. Po jeszcze kilku chwilach zdecydowałem się zadzwonić po chłopaków z ekipy. Może by ją poszukać? Wybrałem numer Filipa i wcisnąłem zieloną słuchawkę...

***Perspektywa Natalii***
Byłam na imprezie u Kamila, lecz wyszłam z niej chyba jako pierwsza. Była dość późna godzina, a ja obiecałam Jasiowi że będę o 24:00, więc nie chcąc się spóźnić, poszłam skrótem przez las. Jedna, ciemna droga prowadząca przed siebie. Wciąż słyszałam za sobą jakieś kroki, lecz myślałam, że to tylko moja wyobraźnia. Pewnie się zastanawiacie, czemu nie wracam z kimś. Już wyjaśniam. Kamil po przyjściu jakiejś dziewczyny, zajął się nią i nie miał już czasu dla innych. A tam nie znałam prawie nikogo i nie chciałam przeszkadzać w zabawie. Do Jasia nie dzwoniłam. Bałam się , że na mnie się wkurzy. Szłam jakiś czas i usłyszałam za sobą jakiś szmer. Odwróciłam  się, lecz nikogo nie zobaczyłam. Znów szmer. Przyśpieszyłam krok. Po chwili chód, zmienił się w bieg. Poczułam, że ktoś mnie przewraca. W mgnieniu oka leżałam na ziemi. Nie widziałam napastnika, bo był zamaskowany. Dostała czymś ciężkim w głowę i zemdlałam.
******
Obudziłam się w nieznanym mi dotąd miejscu. Bałam się, że jakiś koleś zawlókł mnie do swojego domu. Zdziwiłam się jednak, gdy w drzwiach zobaczyłam jakiegoś młodego, wysokiego blondyna.
-Widzę, że już się obudziłaś.-powiedział o dziwo po polsku siadając na skraju łóżka na którym leżałam. 
-Jak widać.-powiedziałam lekko zmieszana.-Gdzie ja jestem, co się stało i kim ty jesteś?-zawaliłam go serią pytań.
-Spokojnie mała. Przyniosłem cie do mojego domu bo znalazłem cie w lesie. Jakiś koleś chciał cie...zgwałcić, ale nie zdążył spokojnie. A, Igor jestem.-podał mi rękę
-Natalia.-powiedziałam zachrypniętym głosem.-Tak w ogóle to z kąt znasz język Polski? Jesteśmy w Londynie.
-Kiedyś wyjechałem do polski do przyjaciół na kilka lat. Jestem z Londynu, lecz moi rodzice z Polski.-powiedział wzruszając ramionami.
 -No spoko. Miło było, ale powinnam już iść. Mój chłopak pewnie się martwi.-wstałam i wolno skierowałam się do drzwi. Jednak po chwili zostałam zatrzymana.
-Nie tak prędko.- powiedział z cwanym uśmiechem na twarzy. Zaczęłam się bać. Jestem przecież w domu nieznajomego chłopaka.-Jak się nazywa twój chłopak?
-Jaś, a po co ci to?-zapytałam.
-Tak myślałem.-mruknął bardziej do siebie niż do mnie.-Nie puszcze cie samej, wiedząc że jest 4 nad ranem, a ty nie wiesz gdzie obecnie się znajdujesz. Poza tym musisz kogoś zobaczyć.-dokończył swoją wypowiedź. 4 rano?! Serio?
-Kogo zobaczyć?-zapytałam.
-Dowiesz się w swoim czasie, ale na razie masz iść spać.-otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, lecz on mnie wyprzedził.-Teraz.-lekko podniósł głos. Westchnęłam wiedząc, że z nim nie wygram. Wróciłam do łóżka.-Dobranoc.-powiedział wychodząc i zostawiając mnie samą w pokoju. 
***Perspektywa Jasia***
Chłopaki mieli jak najszybciej dotrzeć do Londynu. Pewnie się dziwicie przecież z Polski do Londynu trzeba lecieć samolotem, ale nasza ekipa może wiele zdziałać. Mamy znajomości. Za kilka godzin mieli tu być. Chodziłem po okolicy gdy usłyszałem dźwięk telefonu. Wyjąłem go, lecz zdziwiłem się gdy zobaczyłem nieznany mi dotąd numer.
-Halo?-powiedziałem nieco zirytowany. Kto normalny dzwoni o 4 rano?!
-Nie zgubiłeś przypadkiem czegoś, a bardziej kogoś?-zapytał. Dobrze wiedziałem kto to. Kiedyś był to jeden z "nas", a raczej naszej ekipy. Jednak zdradził nas i od tamtej pory jesteśmy śmiertelnymi wrogami.
-Igor słuchaj, mam ważniejsze sprawy niż...-zamilkłem. Przecież szukam mojej dziewczyny. "Nie zgubiłeś przypadkiem czegoś, a bardziej kogoś?" te słowa chodziły mi po głowie. Usłyszałem śmiech po drugiej stronie.
-Możemy się dogadać.-powiedział stając się poważniejszy. 
-Czego chcesz?!-warknąłem przez zaciśnięte zęby. Kiedyś go dorwę, ale potem się nie pozbiera.
-Przyjdź za godzinę do opuszczonej fabryki. Niedaleko waszego domu. Inaczej więcej jej nie zobaczysz.-powiedział, rozłączając się. Zadzwoniłem do chłopaków, żeby od razu jak będą na miejscu, poszli pod wskazany przeze mnie adres naszego domu, a sam ruszyłem szukać starej, opuszczonej fabryki.
Gdy byłem już na miejscu powoli wszedłem do środka. Było tam bardzo ciemno, lecz po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do panującej tam ciemności i mogłem dostrzec zarysy pomieszczeń. To miejsce było tak podobne do tej fabryki w Polsce. Wyglądało ono niemal identycznie. Z tamtym miejscem, z którym wiązałem tak wiele wspomnień. To tam nasza ekipa spotkała się po raz pierwszy, to tam zabito moją matkę i siostrę, to tam Igor uwięził Natalię. To on ją wtedy porwał. W moich oczach pojawiły się łzy, a nie jestem typem chłopaka, który płacze przy każdej możliwej okazji. Wręcz przeciwnie. Nie płaczę prawie wcale. Po kilku krokach ujrzałem schody. Wszedłem na górę. Przede mną widniał długi korytarz. Przyśpieszyłem kroku. Na samym jego końcu na drzwiach widniała karteczka. Przeczytałem ją, a krew w moich żyłach zaczęła buzować. Pisało w niej:
________________________________________
Witam jutro będzie  rozdział, ale  dziękuje za prawie 2000 wyświetleń jesteście super, ale nie zapomnijcie komentować.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz