czwartek, 24 grudnia 2015

...

PROSZĘ O PRZECZYTANIE NOTATKI DO KOŃCA!!!
Witajcie! Przepraszam was za moją długą nieobecność. Mam dla was (a raczej dla reszty osób, które postanowiły jednak pozostać moimi czytelnikami)przykrą wiadomość. Przestaje pisać tego bloga. Ale nie wychodźcie jeszcze. Zaczynam pisać 2 bloga również o Jaśku. Czemu porzucam to ff? Bo dopiero teraz zrozumiałam, że w tym opowiadaniu nie miałam nic zaplanowanego. Przez tą długą przerwę wymyśliłam dłuuuugie w kij ff ze szczegółami, więc tu macie linka:
http://idealna-milosc.blogspot.com/ :D 
Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać w pisaniu tego bloga. Dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały z bloga "do-not-leave-me-jas", z myślą, że może jednak coś wymyślę i wrócę do pisania go, lecz dostrzegłam w nim tyle błędów. Wyglądało to tak: piszę niedorzeczne dialogi, których chyba nikt nie użyłby w normalnym życiu. Cały blog czyta się jak typowe romansidło, a nie na tym mi zależało. Przez ten czas, gdy nie dodawałam rozdziałów, pisałam rozdziały w zapasie na nowy blog, gdyż miałam od początku na niego pomysł. Ten zaczęłam pisać tak po prostu. Z myślą że może mi to wyjdzie. Ale nie przedłużając, jeszcze raz przepraszam i zapraszam do drugiego ff.

czwartek, 2 lipca 2015

Zawieszam...

Elo mordeczki.Przepraszam że nie ma rozdziału ale nie ma też komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Zaczynam pisać jeszcze jedno ff i potrzebuje trochę czasu a nie mam coś weny ostatnio do tego ff więc zawieszam bloga na 2 tygodnie. Nie tylko dlatego że nie mam weny ale jutro wyjeżdżam i nie mam możliwości korzystania z internetu na komputerze, a na telefonie źle się piszę. Więc papa...

wtorek, 23 czerwca 2015

18."Kara" i strach

Patrzyłam na niego, a on na mnie. Pocałowaliśmy się.-Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.-usłyszałam za plecami. Czułam jak robię się czerwona. Chciałam się oderwać lecz Jaś złapał mnie za biodra i nie dał wykonać tego ruchu. Uśmiechnęłam się przez pocałunek...
Przez resztę dnia oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry i wygłupialiśmy się. Chłopaki ciągle obserwowali mnie i chodzili za mną, pilnując czy przypadkiem nie chce sobie coś zrobić. Niby mi już przeszło, ale wydaje mi się, że Jaś miał racje. Powinnam żyć na własną rękę, nawet gdy Jaś jest moim chłopakiem.Musze z nim o tym porozmawiać.Gdy z Jasiem udaliśmy się do sypialni, miałam nadzieje że teraz będę mogła z nim porozmawiać. Kiedy weszliśmy do pokoju, chłopak jak zawsze zsunął z siebie spodnie i koszulkę pozostając w samych bokserkach. Położył się na łóżku zamykając oczy, a ja usiadłam obok patrząc na niego poważnie. Czując, że nie kładę się obok otworzył oczka unosząc jedną brew.
-Jaś bo...no wiem że wtedy mówiłeś pod presją i zdenerwowaniem, ale... chyba miałeś racje. Nie powinnam mieszkać tu za twoje pieniądze. Nawet nie pracuje jestem tu zbędna...-powiedziałam spuszczając wzrok. Chłopak westchnął podnosząc się do pozycji siedzącej. Popatrzył na mnie.
-Natalka rozmawialiśmy już o tym. Nie jesteś tu zbędna, a wręcz przeciwnie. Jesteś dla mnie najwspanialszą osobą na  świecie, rozumiesz?! Nie mogę patrzeć na ciebie, gdy jesteś w "takim stanie". Nie mów tak nigdy więcej! Bardzo mnie to denerwuje, a nie widziałaś mnie jeszcze złego. Jedyne co chcę od ciebie w zamian to obecność, ok?.-mówił patrząc mi prosto w oczy.-A teraz śpij, bo jutro nie wstaniesz, a mam dla ciebie niespodziankę...-zmysłowo wyszeptał ostatnie słowa.
-I właśnie dlatego tak bardzo się uparłam. Za dużo dla mnie rob...-nie zdążyłam dokończyć bo Jaś mnie pocałował. Nie mogłam oddychać. Gdy próbowałam go odepchnąć, on mi na to nie pozwolił przyciągając bliżej. Gdy się od siebie oderwaliśmy popatrzyliśmy sobie znów w oczy.-I to miała byś kara?-zapytałam z kpiną w głosie. 
-Kara będzie jak mnie zdenerwujesz. Teraz mnie podnieciłaś.-zrobił swoją minę na co ja parsknęłam śmiechem. Położył się znów na łóżku, a ja obok. Wtuliłam głowę w jego klatkę piersiową. Po kilku minutach zasnęłam.

Obudziłam się czując lekki ból w nadgarstku. Otworzyłam oczy patrząc co się stało. Zgadnijcie co zobaczyłam. Nie spodziewacie się tego. Moja ręka była zakuta kajdankami o rękę Janka. 
-Co się do jasnej cholery stało?!-krzyknęłam chyba tak głośno, że obudziłam nawet chłopaków.
-Co...?-zaspany chłopak próbował otrzeć oczy ręką. Nie udało mu się jednak z powodu kajdanek. Popatrzyłam na niego pytająco.-Na mnie nie patrz. Ja spałem...-powiedział zaszokowany. Po chwili do pokoju wpadła reszta ekipy.
-O! Widzę że już się obudziłaś.-skierował do mnie pytanie Rafał. Popatrzyłam na nich z pod łba.-Słyszeliśmy waszą wczorajszą rozmowę i to, że on nie jest oburzony...-wskazał ręką na Janka.-...to nie znaczy że my nie.-spojrzałam na mojego chłopaka, a on jedyne co robił to się ze mnie śmiał.
-I dlatego zakuliście nas w kajdanki?!-krzyknęłam, a Jaś zaczął śmiać się jeszcze bardziej. Chłopaki w sumie też.
-Dopóki ci to nie przejdzie, będziesz musiała chodzić z nim zakuta. Tym czasem my musimy wyjść.-powiedział Maciek i wyszli. Po chwili usłyszałam zamykające się drzwi od mieszkania. Zostaliśmy sami...
-Jaś...ale muszę do łazienki...-szepnęłam zażenowana, a on tylko bardziej zaczął się śmiać.-To nie jest śmieszne!-krzyknęłam, ale zaraz śmiałam się wraz z nim. Po jakimś czasie chłopaki musieli mas jednak odpiąć. Każde z nas poszło do łazienki oczywiście zaczynając ode mnie. Potem oglądaliśmy jakiś film. Horror. Nie nie wybrałam go, tylko chłopaki mnie zmusili. Nie miałam wyboru. Czterech na jedną to "trochę" za wiele.Co chwila się krzywiłam i wykrzywiałam głowę na boki ukrywając twarz. Gdy skończył się film to na każdym kroku i przy każdej możliwiej okazji rozglądałam się by sprawdzić czy nikogo za mną nie ma. Chłopaki mieli z tego frajdę. Wiem zachowuje się jak dziecko, ale ja po prostu się boje. Ekipa ruszyła w drogę do "swoich'' pokoi (bo nadal nocowali u Jasia). My również poszliśmy do siebie. Siedzieliśmy i nie odzywaliśmy się jednak po chwili Jaś zaczął rozmowę.
-Musimy pogadać...-powiedział po cichu. Przestraszyłam się. Bałam się, że powie coś czego ja nie chce usłyszeć więc wyprzedziłam go.
-Jestem dla ciebie za dużym ciężarem. Mam się do jutra wynieść i nie chcesz mnie widzieć więcej w swoim życiu. Rozumiem...-powiedziałam ze łzami w oczach. On wstał. Widać było, że był oburzony. 
-Czy ty dziewczyno masz jakąś paranoje?! Nie możesz uszanować tego że cie kocham?! Ile razy mam ci to powtarzać?!-bardzo się spięłam, a on darł się ma mnie tak głośno, że po chwili do naszego pokoju wparowała ekipa. 
-Co tu się do jasnej cholery wyprawia?!-krzyknął Filip. Ciągle byłam spięta. Nienawidzę gdy ktoś krzyczy. 
-Nie mogę przemówić jej do rozsądku. Zróbcie coś z nią do kurwy nędzy! Mam dość.-chwycił kurtkę i wyszedł z domu. Zaczęłam płakać chłopaki mnie pocieszali, ale to nic nie dało. Chciałam żeby to Jaś mnie przytulał. Może ma racje. Mam jakąś zasraną paranoję. Na moją prośbę chłopaki  zostawili mnie samą. Dostałam SMS-a. 
"Chciałem ci powiedzieć, że wiem że schudłaś.Nie popieram tego, a wręcz przeciwnie. Bardzo mi się to nie podoba. Od jakiegoś czasu zachowujesz się inaczej. Mam tego dość! Przestań się tak zachowywać!"-ma racje. Tak. Ma racje. Schudłam. Nie podobam się sobie w żadnym stopniu.Mam wielkie kompleksy. Po kilku minutach rozmyślania usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Domyśliłam się, że to Jaś przyszedł. Gdy wszedł do pokoju zobaczyłam jak wyciąga jakieś ubrania z szafy.
-Jaś...-szepnęłam, lecz nie zdążyłam powiedzieć więcej przez zamykające się drwi. Nic dziś nie robiłam, więc postanowiłam że umyje się rano. Przebrałam się szybko w piżamę (czyli koszulkę i majtki) i położyłam na łóżku czekając na chłopaka. Długo on jednak nie przychodził, więc wstałam i poszłam to sprawdzić. W łazience nie paliło się światło, więc zeszłam na dół i poszłam do salonu. Na kanapie zobaczyłam leżącego Jasia.-Jaś, czemu nie przyjdziesz do pokoju?-zapytałam. Miałam nadzieje że się już nie gniewa. Że będzie chciał ze mną normalnie rozmawiać. Myliłam się jednak. 
-Dopóki się nie zmienisz i nie zaczniesz się normalnie zachowywać, to NIE!-trochę podniósł głos. Westchnęłam i wróciłam do pokoju. 
***
Kręciłam się na łóżku nie mogąc zasnąć. Gdy tylko zasnęłam, po chwili się budziłam, bo śnił mi się koszmar. Gdy gałęzie drzew uderzały o szybę lub rzucały cienie na ścianę, moja wyobraźnia zaczęła działać. Przy Janku czułam się bezpieczna, a teraz? Nic. Boje się wszystkiego. Wstałam i oglądając się co chwila za siebie, skierowałam się do salonu. Położyłam się koło chłopaka i zaczęłam mówić.
-Jaś...ja przepraszam za tamto. Ja...mam po prostu bardzo niską samoocenę. I uważam że jestem za gruba a wtedy...naprawdę myślałam że chcesz mnie wyrzucić. Przepraszam...-szeptałam ciągle do jego ucha co jakiś czas muskając jego policzek. 
-Ja się tylko pytam czemu uważasz że jesteś gruba?! Masz piękną figurę i jesteś dla mnie idealna.-mówił szeptem, by nie obudzić reszty. Przytuliłam go bardzo mocno.
-Czyli wrócisz ze mną do pokoju?-zapytałam z nutą nadziei. Pokiwał twierdząco głową, a ja go pocałowałam. Chwyciłam go za rękę ciągnąc w stronę pokoju. Gdy tam dotarliśmy pchnęłam go delikatnie w stronę łóżka, dając mu do zrozumienia żeby się położył. Zamknęłam drzwi i położyłam się obok. Wtuliłam się w niego, a on złapał mnie w talii przyciągając do siebie. Skuliłam się w kłębek czując ciepło bijące z jego ciała. Teraz miałam pewność. Jestem bezpieczna...
________________________________________________
Hejo po długiej przerwie. Od razu mówie że zaczynam nowego bloga. Nie martwcie się. Tego będę kontynuować ale chce też pisać inny. Ale o nim napiszę w czwartek. WIęc do zoba...  

niedziela, 14 czerwca 2015

17. Kolejna próba samobójstwa i wyjaśnienia

-Chcesz tego?-zapytał. Skinęłam delikatnie głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wpił się w moje usta. Delikatnie podwinął moją bluzkę. Oderwaliśmy się od siebie i zdjął ją ze mnie. Zsunął z siebie koszulkę i spodenki.  Byliśmy już w samej bieliźnie. Chłopak zaczął robić mi malinki na szyi. Przeniósł język na brzuch. Podniósł głowię i wpił się w moje usta. Poczułam, jak zaczyna zdejmować mi stanik. Moje ciało spięło się, po czym z powrotem rozluźniło. Zsunął ze mnie majtki i... stało się. Połączyliśmy się. Teraz wiem, chce zostać z nim na zawsze. A co do urodzin. To moje najlepsze urodziny w życiu...
Rano jak się obudziłam, dookoła mojego łóżka stali chłopaki. Zobaczyłam, że obok mnie nie ma Jasia. Gdy zorientowałam się, że nie mam na sobie ubrań ścisnęłam kołdrę i bardziej przysunęłam ją do mojej klatki piersiowej.
-Mogę wiedzieć czemu tu tak stoicie? I gdzie jest Jaś?-zapytałam. Chłopaki spojrzeli na siebie nawzajem.
-To my chcieliśmy wiedzieć co zrobiłaś Jaśkowi. Zamknął się w łazience. Siedzi tam od rana i nikomu nie otwiera.-powiedział trochę zdenerwowany Filip.
-No...wieczorem oglądaliśmy, potem przenieśliśmy się tu...no ale nie pokłóciliśmy się. Nic się nie stało.-powiedziałam trochę się wahając.-No zresztą zaraz do niego pójdę, tylko dajcie mi się ubrać.-dokończyłam.
-Dobra, ale my wychodzimy będziemy za pół godziny. -Pa.-pomachałam im. Wstałam i ubrałam się. Poszłam do łazienki i zapukałam.
-Jaś? Wiem że tam jesteś. Chłopaki mi powiedzieli...powiedz o co chodzi. Martwię się...-powiedziałam szeptem słysząc cichy szloch chłopaka. Pierwszy raz go takiego...słyszałam, bo przecież nie widziałam.
-Idź stąd! Nie twoja sprawa!-krzyknął próbując przekrzyczeć płacz, ale mu to nie wyszło.
-Jasiek możesz chociaż raz, gdy jesteś wściekły nie wyżywać się na mnie?! Czuje się jakbym była dla ciebie ciężarem i tylko przeszkadzała ci w życiu.-również podniosłam głos. Nie mogłam zrozumieć czemu tak mnie traktuje. Otworzył drzwi i spojrzał na mnie. Jego oczy wyrażały smutek jak i również wściekłość.
-A skąd wiesz że tak nie jest? Skąd wież że nie jesteś ciężarem, że cię na prawdę kocham? Skąd wiesz że chce cię dalej utrzymywać, mieszkać z tobą?...No właśnie, nie wiesz!-powiedział z kpiną w głosie i wszedł do pokoju chłopaków. Ja stałam jak słup soli, a łzy zalewały moją twarz. Jak to?! Jaś mnie nie kocha?! Jestem dla niego ciężarem?! Wbiegłam do pokoju i wyjęłam z pod łóżka walizkę. Zaczęłam wrzucać do niej wszystkie ubrania jakie miałam, wciąż łkając. W sumie nie wiedziałam co mam teraz ze sobą zrobić. Jaś mnie nie chce. Powinnam się tego domyślić. Przecież to nie jest moja matka, nie będzie mnie na każdym kroku pilnować.Zamknęłam walizkę i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Nareszcie znalazłam. Żyletka. Nie wiem skąd ona się tam wzięła, ale w tedy jej potrzebowałam. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która się tnie. Czasem jednak miałam myśli samobójcze. A raz prawie mi się to udało. Usiadłam  w kącie pokoju i zastanawiałam się. Jaś mnie uratował, gdy chciałam podciąć sobie żyły, a teraz przez niego chce zrobić to samo. Po co mam żyć, skoro nikomu nie jestem potrzebna? Już miałam zrobić pierwsze cięcie, lecz przeszkodzili mi chłopaki wbiegający do pokoju. 
-Co ty wyprawiasz?! Zostaw to!-krzyczał Maciek. Chłopaki starali się być twardzi, ale widziałam w ich oczach troskę, zdenerwowanie i niepewność. 
-Nie!-krzyknęłam na cały dom. Po chwili wbiegł wkurzony Jaś.
-Co wy do cholery robicie?! Słychać was w...-zamilkł gdy zobaczył mnie łkającą i siedzącą na podłodze z żyletką w ręce, która tylko czekała by wbić się w którąś z moich żył.-Natalia, odłóż to.-powiedział stanowczo. Pokręciłam przecząco głową śmiejąc się jak idiotka.
-Ty serio jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?! Przed chwilą darłeś na mnie ryja jak bardzo jestem ci nie potrzebna! Nikt i tak nie zauważy, że mnie już nie ma.-krzyczałam łkając i patrząc na chłopaka, z którego oczu zaczęły laś się łzy-Tylko ułatwię ci życie, bo kogo obchodzi taka dziwka i suka jak ja!?-Gdy miałam wbić przedmiot w swoją rękę znów mi przeszkodzono. Jaś dosłownie wyrwał mi z ręki żyletkę przytulając i ściskając w swych ramionach. Zobaczyłam jak chłopaki się przez otwarte drzwi.-Czemu to robisz? Przed chwilą na mnie krzyczałeś, a teraz przytulasz.-powiedziałam wciąż cichutko popłakując w jego ramionach. 
-Nati to wszystko co mówiłem nie było prawdą...-powiedział zasmucony. Uniosłam brew.-Przez sen mówiłaś coś, że chcesz mnie wykorzystać, że mnie nie kochasz tak na serio.-wstałam i zaczęłam wymachiwać rękoma. 
-I ty w to uwierzyłeś?! A jak miałam sny, że mnie pobiłeś to co?! Też w nie wierzyłeś?!-zaczęłam znów krzyczeć. Jaś wstał pociągnął mnie za rękę, na co ja niefortunnie na niego spadłam. Patrzyłam w jego piękne oczy które tym razem nie były wypełnione radością, tylko smutkiem i żalem do samego siebie. Pochyliłam się nad nim i delikatnie musnęłam jego pełne wargi. Odsunęłam się kawałem i już czułam jak cała się zarumieniłam. Wczoraj przespałam się z nim a dziś rumienie się pałując go. Chore. 
-Posłuchaj...-powiedział usadzając mnie na swoich kolanach.-Jak byłem w podstawówce, miałem normalną rodzinę. No...prawie. Moja mama...jak mama kochana. Miałem siostrę. Młodszą o 7 lat. Jak zawsze były między nami kłótnie, ale kochaliśmy się. Ojciec...no właśnie...-wyszeptał ostatnie trzy słowa.-Bił nas...znaczy mnie i mamę. Julka była jego oczkiem w głowie. Byłem wtedy zupełnie inny niż teraz. Dobrze się uczyłem, nie miałem wielu przyjaciół.-odwrócił wzrok patrząc gdzieś w kąt pokoju. Był po prostu zawstydzony. Chwyciłam jego podbródek, kierując go w swoją stronę, by patrzył na mnie.-Ojciec mówił, że mam byś taki jak on. Że jak dziewczyna się przed czymś opiera, albo buntuje trzeba...jak on to ujął...dać jej w pysk.-powiedział przez zaciśnięte zęby. Moja szczęka zaczęła drżeć na jego słowa. Bardzo się przestraszyłam. Widząc to nachylił się przede mną, na co ja delikatnie odsunęłam się do tyłu. Widząc jego zdenerwowanie spięłam się jeszcze bardziej. Chwycił mnie gwałtownie za szyje przyciągając mnie do siebie. Ja nie wiedziałam o co chodzi o ścisnęłam powieki bojąc się uderzenia. Po chwili uchyliłam je jednak nie czując nic oprócz przytulenia.-Ja jednak nie miałem zamiaru robiś tego co on. Wiem jak się traktuje kobietę. Gdy poszedłem do gimnazjum zaczęło się... Ojciec stawał się jeszcze gorszy. W szkole również nie miałem spokoju. Pewnego dnia przy szkole, diler sprzedał mi narkotyki. Wpakowałem się w "niezłe" towarzystwo.-zaśmiał się sarkastycznie.-Piliśmy, ćpaliśmy, imprezowaliśmy, wdawaliśmy się w bójki...Mój ojciec...nie przeszkadzało mu to...Igor.-Jak usłyszałam to imię ciarki mnie przeszły.-On był z mną w...gangu? Jeśli tak to można nazwać. Nagrabiłem sobie ostro. On...-zorientowałam się, że schodzimy na "niebezpieczne tereny".-...na moich oczach...-zobaczyłam łzy w jego oczach.-zabił mi matkę i siostrę.-szepnął. Nie wiem czemu, ale nawet mi chciało się płakać. Bez słowa przysunęłam się bardzo blisko i przytuliłam go. On pociesza mnie, to ja jego.-To zdarzyło się w tym samym miejscu do którego porwał ciebie za pierwszym razem. Wiedział, że to miejsce jest związane ze mną emocjonalnie. Dlatego to zrobił...-jego ton zmieniał się w coraz normalniejszy.-Ojciec znalazł sobie inną. Mnie zostawił jak miałem 16lat. Nie chcąc trafić do domu dziecka...kradłem. W końcu poznałem chłopaków. Tamta fabryka...ona...to było takie nasze miejsce spotkań. Obmawialiśmy tam plany...takie tam. Przez pierwszy okres mieszkałem u chłopków. Nie mieli swoich mieszkań. Jak u kogoś była wolna chata, mogłem nocować. Zdarzało się jednak czasem tak, że całą noc chodziłem po mieście. W końcu zacząłem pracować. Kpiłem mieszkanie. Wiesz, imprezy, alkohol... Lubiłem to życie. Aż w końcu poznałem ciebie. Teraz...gdy usłyszałem, że chcesz mnie wykorzystać...znów poczułem się jak bezwartościowe gówno.-przytuliłam go mocno.-Teraz ty powiedz coś o swoim życiu. Nic o tobie nie wiem.-powiedział. Westchnęłam i zaczęłam swoją historię...
-Jak byłam mała moi rodzice się rozwiedli. Taty nie znałam. Matka, jak wiesz, znalazła sobie chłopaka- Filipa. Ona n początku była cudowną matką i pomimo braku ojca czułam się szczęśliwa. Jednak, gdy pojawił się on wszystko runęło. On od początku darzył mnie nienawiścią. W nocy...-spuściłam wzrok czując się zażenowana tą całą sytuacją. Jaś jednak powtórzył mój ruch łapiąc za podbródek i pociągając go do góry.-przychodził i...obmacywał mnie. Mówiłam matce, lecz ona mi nie wierzyła. Potem zaczęła prawie nie zwracać na mnie uwagi. Przestała się mną zajmować. Robiła wszystko o on jej kazał. Mieszkałam z nimi bojąc się co wydarzy się następnego dnia, aż do teraz.-szepnęłam nie odwracając od niego wzroku. Patrzyłam na niego, a on na mnie. Pocałowaliśmy się.
-Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.-usłyszałam za plecami. Czułam jak robię się czerwona. Chciałam się oderwać lecz Jaś złapał mnie za biodra i nie dał wykonać tego ruchu. Uśmiechnęłam się przez pocałunek...
_____________________________________________
Dziś długi zmieniłam też trochę wygląd i dodałam bohaterów wiem późno xd. Nie mogłam wcześniej pisać bo byłą burza wczoraj i przed wczoraj...

środa, 10 czerwca 2015

16.Zmiana i niespodzianka

-Nie mogę zasnąć.-wyglądała tak słodko. Jak mała dziewczynka szukająca pomocy. Podszedłem do chłopaków i przybiłem z nimi piątkę.-dobranoc.-powiedziała dziewczyna, kierując się do wyjścia z pokoju, tuż przede mną.

-Dobranoc.-odpowiedzieli wszyscy na raz, na co dziewczyna zaczęła chichotać. Weszliśmy do sypialni i położyliśmy się na łóżku.

-Jaki był prawdziwy powód, dla którego po mnie przyszłaś.-zapytałem MOJEJ Nati, która zaczynała przysypiać. 

-Nie miałam się do kogo przytulić.-powiedziała swoim słodkim głosikiem, na co uśmiechnąłem się do niej, a ona dała mi buziaka i wtuliła się w moje ciało...

***Perspektywa Natalii*** tydzień później

Ostatnio wiele się zmieniło. Chłopaki zamieszkali z nami. Są dla mnie jak starsi bracia, a ja dla nich jak siostra. Świetnie się dogadujemy, w przeciwieństwie do stosunków moich z Jasiem. Z jednej strony zbliżyliśmy się do siebie, ale z drugiej ciągle się kłócimy. Jaś bardzo się zmienił. Nie był już taki czuły i opiekuńczy jak wcześniej. Chłopaki próbowali się go wypytać czy wszystko gra, lecz on wtedy się tylko bardziej wściekał.  Noo... tak mówili. W jego towarzystwie czułam się dziwnie. Zachowywał się jakbym mu coś zrobiła. Co do zajścia z przed tygodnia. Zgłosiliśmy go na policję, a Igora zamknęli. W sumie tak samo jak moją matkę i jej chłopaka. Pewnie się dziwicie czemu. Otóż okazało się, że to oni nasłali Igora, żeby najpierw mnie wykorzystał, a potem zabił. Jednak z pomocą moich przyjaciół i Janka wszystko wróciło do normy, choć i tak bardzo to przeżyłam. Kiedyś wspominałam o mojej najlepszej przyjaciółce-Zuzi. Od pierwszego spotkania z Jasiem, nie widziałyśmy się. Ostatnio do niej dzwoniłam. Przepraszała mnie, że się nie odzywała. Okazało się, iż zgubiła telefon, a nie przyszła, bo przeprowadziła się z rodzicami do Lublina. Co do szkoły i pracy, do której i tak przez długi czas nie przychodziłam. Rzuciłam wszystko. Jaś twierdził, że mam zacząć życie od nowa, lecz przez jego zachowanie, zaczynałam w to wątpić.Ostatnio pojechaliśmy do Londynu po nasze rzeczy. Wczoraj była u nas również opieka, lecz Rafał był tak miły, że udawał mojego brata i powiedział, że się mną zaopiekuje. A najciekawsze jest to, że dziś są moje urodziny. 18 urodziny. Choć wiedziałam, że to nowy etap w moim życiu, nie cieszyłam się tym bardzo. Janek pewnie zapomni i tyle z urodzin. Moje przemyślenia przerwały głośno otwierające się drzwi i tupiący Jaś, który wchodził do pokoju.

-Wychodzę z chłopakami. Nie wiemy kiedy wrócimy. Jak możesz, to zrób obiad, albo cos zamów.-powiedział chłopak na jednym tchu i wyszedł z pokoju. Tak właśnie wyglądała nasza rozmowa. Od kilku dni czułam się jakbym nie była jego dziewczyną, tylko jakąś sprzątaczką, albo kucharką. Po chwili usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami. Wstałam, ubrałam się i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do kuchni. Szczerze, nie miałam zamiaru robić obiadu. Miałam ochotę wyjść na świeże powietrzę. Tak też zrobiłam. Wzięłam telefon i klucze, schowałam je do kieszeni i wyszłam. Przez chwilę czułam się obserwowana. Ale tylko do momentu przejścia przez ulice. Weszłam do parku i usiadłam na ławce. Dług rozmyślałam nad stosunkami między mną a Jankiem. Miałam w głowie różne pytania typu "Czemu się tak zmienił?", "Kto wpłynął na jego zachowanie?" i "Co będzie dalej z naszym związkiem?". Minęła chyba godzina i postanowiłam wracać do domu. Gdy byłam już pod drzwiami, zaczęłam szukać w kieszeni kluczy. Gdy poczułam w niej tylko telefon zaczęłam wariować. Szukałam w innych kieszeniach i nic. Obejrzałam się dookoła, by sprawdzić czy przypadkiem mi nie wypadły. Przeszłam się tą samą drogą do parku i z powrotem, ale nie było ich. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Jasia, po trzech sygnałach odebrał...
-Jaś... nie chcę ci przeszkadzać, ale zgubiłam klucze do domu i nie mogę do niego wejść.-mruknęłam wiedząc, że tylko przeszkadzam mu w zabawie.
-Sory... nie mogę gadać. Idź do kogoś. Nie wiem jestem zajęty.-powiedział rozłączając się. Mogłam się tego spodziewać. Potem próbowałam zadzwonić do reszty chłopaków, lecz nie odbierali. Usiadłam na krawężniku. Ciekawe co ja mam ze sobą zrobić? Wstałam i skierowałam się w stronę centrum.
***5 godzin później***
Przez cały ten czas chodziłam i błądziłam po ulicach miasta. A pamiętam, że niedawno byłam przekonywana, że nie zostanę sama. Chyba między mną a Jankiem nic już nie będzie. Muszę z nim zerwać. Wiem, tyle z nim przeszłam, ale co mam zrobić?! Czekać aż sam się mną zainteresuje. czy od razu wskoczyć mu do łóżka?! To wszystko mnie przerasta. Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu. SMS od "Jaś". Nagle sobie o mnie przypomniał. Otworzyłam wiadomość.
"Nie wiem gdzie ty teraz jesteś i co robisz, ale już wracam więc ty też możesz"-jaki łaskawy książę się znalazł. Po chwili gdy zrozumiałam, że nie mogę zwlekać z moim wyborem odpisałam.
"Dziękuje że raczyłeś się odezwać. Zaraz będę w domu, ale muszę ci coś powiedzieć."-nie dostałam już odpowiedzi. Gdy byłam już pod domem, zobaczyłam Jasia stojącego w ogrodzie. Podeszłam do niego. Otworzył usta by coś powiedzieć, lecz przeszkodziłam mu.
-Słuchaj, nie chce ci zajmować dużo czasu, ale to chyba nie ma sensu. Między nami nie układa się zbyt dobrze. Zajmujesz się ciągle sobą, a na mnie nie zwracasz uwagi. Szczerze, nawet nie wiem co ty robisz, gdy wychodzisz z domu. Zmieniłeś się. Sory, ale nie chce mieś takiego chłopaka.-powiedziałam na jednym tchu. Jego oczy pociemniały. Złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć do domu.-Jaś...-szepnęłam. Zaczęłam się bać. Otworzył drzwi i dosłownie wepchnął mnie do mieszkania. 
-Niespodzianka!-za nimi ujrzałam Filipa, Rafała, Maćka, Zuzę. Do moich oczu napłynęły łzy.-Sto lat, sto lat...-zerknęłam na Jasia. Na jego twarzy widniał ten jego uśmieszek. Rzuciłam się na jego szyję. Potem zaczęłam przytulać i dziękować innym za to wszystko. Bawiliśmy się świetnie. Okazało się, że to zachowanie Janka, było tylko na zmyłkę. Zuzia wróciła do siebie, a ekipa poszła na jakąś imprezę poszłam do łazienki. Miało ich nie byś całą noc. Wzięłam prysznic i ubrałam się w koszulkę od Janka. Była na mnie za duża, więc postanowiłam nie zakładać spodenek. Zeszłam na dół i włączyliśmy sobie jakiś film. Nie wsłuchiwałam się w niego, lecz rozmyślałam nad tym tygodniem. Po chili telewizor się wyłączył. Spojrzałam na Jasia, który trzymał w ręku pilota. Nachylił się nade mną całując namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek, wsuwając palce w jego włosy. Podniósł mnie i przycisnął do ściany nie przerywając pocałunku. Wsunął swoje kolano między moje uda. Uniósł moją nogę, oplatając ją wokół swojego biodra. Delikatnie podskoczyłam, wzmacniając uścisk. Chwycił mnie za poślaki i przeniósł do sypialni. Ułożył mnie na łóżku. Oderwał się ode mnie.
-Chcesz tego?-zapytał. Skinęłam delikatnie głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wpił się w moje usta. Delikatnie podwinął moją bluzkę. Oderwaliśmy się od siebie i zdjął ją ze mnie. Zsunął z siebie koszulkę i spodenki.  Byliśmy już w samej bieliźnie. Chłopak zaczął robić mi malinki na szyi. Przeniósł język na brzuch. Podniósł głowię i wpił się w moje usta. Poczułam, jak zaczyna zdejmować mi stanik. Moje ciało spięło się, po czym z powrotem rozluźniło. Zsunął ze mnie majtki i... stało się. Połączyliśmy się. Teraz wiem, chce zostać z nim na zawsze. A co do urodzin. To moje najlepsze urodziny w życiu...
___________________________________________
przepraszam że tak późno ale nie zdążyłam. MAm nadzieje ze wybaczycie mi to 21min spóźnienie. I pamiętajcie komentować bo opuściliście się :'(

poniedziałek, 8 czerwca 2015

15.Uwolnienie

-Nie brzydzisz się teraz mną?-zapytała.-Jak... dowiedziałeś się, że on mnie...-zaczęła bardziej płakać, a jej broda drżeć.

-Nati. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie płacz. Nie brzydzę się ciebie i nigdy nie będę. Obiecuję wyciągnę nas, a jak nie nas to ciebie, rozumiesz?!-wykrzyknąłem ostatnie słowo.

-Kocham cie Jasiu...-wyszeptała i położyła swoją głowę na moje kolana. Widziałem jak powoli zasypia. Ja postanowiłem nie robić tego, dla jej bezpieczeństwa.

***Perspektywa Natalii***

Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Siedziałam, a raczej leżałam w kącie pomieszczenia. Nie widziałam Janka, co mnie trochę zaniepokoiło. Było zupełnie ciemno, ale mogłam zauważyć że nie siedzi obok mnie. 

-Jaś?-szepnęłam tak zachrypniętym głosem, że sama ledwo się słyszałam. Bałam się, że gdzieś mogli go zabrać, pobić, a Igor siedzi tu zamiast niego i czeka aż się obudzę.-Jaś!-krzyknęłam trochę głośniej, gdy usłyszałam jakieś szmery.

-Nati spokojnie, jestem tutaj.-powiedział cicho mój chłopak, na co odetchnęłam z ulgą. Poszłam w stronę jego głosu.Tak mi go brakowało przez cały ten czas. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam. Dopiero, gdy nie odwzajemnił uścisku, zobaczyłam, że był przywiązany rękami do rury, przez co nie miał dużego pola manewru.

-Czemu cię tu przywiązał?-zapytałam chłopaka, patrząc w jego piękne czekoladowe tęczówki. 

-Nie chciał, żebym mógł mu przeszkodzić, jak tu przyjdzie i będzie chciał cię stąd zabrać.-powiedział ze smutkiem.- Ale tego nie zrobi. Może mnie zamknąć w innym pomieszczeniu, wysłać na Alaskę, ale i tak nie zabierze cię ode mnie, rozumiesz?!-zapytał. Zaśmiałam się ironicznie.

-Nawet w takich chwilach, mój Janek pacanek, ma poczucie humoru.-powiedziałam uśmiechnięta.

 

-Czy ty masz mnie za idiotę?!-zaczął na mnie krzyczeć,  a ja nie wiedziałam  o co mu chodzi.-Jak ci mówię, że cie ode mnie nie zabierze, to tak jest!-powiedział nieco spokojniej. Przytuliłam go ponownie. Po kilku chwilach usłyszeliśmy ciągnięcie za klamkę. Jaś widocznie się spiął.-Stań za mną i bądź cicho, ok?-pokręciłam twierdząco głową i stanęłam za chłopakiem. Po chwili drzwi zostały wyważone, a w ich progu stanęło trzech chłopaków ubranych na czarno. Popatrzyli chwilę w naszym kierunku i jeden z nich zdjął kominiarkę.

-Jasiek stary.-powiedział i dopiero teraz zorientowałam się, że to Maciek. Janek odetchnął z ulgą.

-Stary już myślałem, że ten jebany debil tu przyszedł.-powiedział.-Odwiążcie mnie, a ty...-spojrzał na mnie.-...idź z Rafałem do samochodu.-dokończył. Wyszłam zza niego i podeszłam do niskiego chłopaka. Chwycił mnie pod ramię i pomógł mi dojść do samochodu.Rafał mówił, żebym szła cicho, bo ktoś nas może usłyszeć, co nie było łatwe, gdyż bardzo bolała mnie kostka, więc trudno mi się poruszało. Gdy doszliśmy do samochodu, ja usiadłam z tyłu, a Rafał za kierownicą.

-Wyglądasz marnie, ale nie martw się, wszystko będzie dobrze.-posłał mi szczery uśmiech, który odwzajemniłam. Po kilku chwilach, przyszła i reszta chłopaków. Jaś i Filip obok mnie z tyłu, a Rafał i Maciek z przodu. 

-Ej, skąd wy się tu wdzieliście? Mieliście być w Londynie.-powiedział Jaś. Przytulając mnie mocniej do siebie, dając do zrozumienia, że już mi nic nie grozi.

-Wiedzieliśmy, że Igor może coś wymyśli. Nie mogliśmy was tak zostawić.-zwrócił się do nas Maciek.

-Obawiam się, że nie możemy wrócić do mnie...-powiadomił nas Jaś, z żalem w oczach. Wszyscy (oprócz Rafała, który prowadził samochód) spojrzeli na niego pytająco.-Dowiedziałem się wczoraj, albo dziś nie wiem która jest godzina...-zaśmiał się nerwowo.-...w domu są podsłuchy.-powiedział, a mnie zamurowało. Jak to?! Czyli ten tępy idiota, słyszał wszystko o czym gadaliśmy?!-Wrócimy tam, ale dopóki nie znajdziemy tego wszystkiego, nie możemy gadać o niczym podejrzanym i musimy zachowywać się dosyć normalnie, ok?-wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Gdy dojechaliśmy pod dom, skierowaliśmy się do środka. Ja jako, że jestem "kobietą" weszłam do łazienki jako pierwsza. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Oczywiście potem, nie obeszło się bez owijania wszystkich moich ran bandażem i zaklejania plastrami. Jaś się uwziął. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Nikogo się nie spodziewaliśmy, ale zaczynałam się bać. Jaś wyszedł z pokoju, a ja tuż za nim.  Otworzył drzwi, lecz za nimi nikogo nie było. Leżał tylko jakiś liścik w kopercie. Chłopak podniósł go i zamkną drzwi. Stanęłam obok i po otworzeniu go zaczęłam czytać. Zaadresowany był do niego. Po chwili stanęłam jak wryta, a do moich oczu naleciały łzy. Pisało na niej:

"Pożałujesz, że jesteś z tą dziwką. Ona nie zasługuje na nikogo! Obiecuję, że za ucieczkę i krycie tej suki poniesiesz karę. Moi chłopcy się z tobą policzą, a jak będzie taka potrzeba, to pożegnasz się z życiem. 

Pozdrawiam, Igor.

Nie mogłam w to uwierzyć. On właśnie groził Jasiowi, za to co ja mu zrobiłam, a w zasadzie nie zrobiłam, bo poznałam go wczoraj. Z moich oczu zaczęły lać się łzy. Jaś spojrzał się na mnie i chciał mnie przytulić, lecz nie pozwoliłam mu na to. On jednak siłą przyciągną mnie do siebie, tuląc jak małe dziecko.

-Nie! Puszczaj mnie! Zostaw! Ja nie mogę pozwolić by coś ci się stało! To przeze mnie! Puść mnie!-Za wszelką cenę próbowałam się wyrwać, lecz jego uścisk mi to uniemożliwiał. Darłam się, jakby zaraz miał mnie zgwałcić. Chłopaki którzy stali za nami przyglądali się całej sytuacji, z żalem w oczach. Po chwili, gdy już trochę się uspokoiłam Jaś zaniósł mnie do swojego pokoju i położył na łóżku. 

-Wrócę za 10 minut. Spróbuj usnąć.-powiedział, całując mnie w polik i kierując się w stronę wyjścia.

***Perspektywa Jasia***

Zszedłem na dół i poszedłem po chłopaków. Mieli u mnie zostać na kilka dni. Mieszkali trochę daleko, więc nie chciało im się wracać. 

-Ludzie tacy jak Igor, niszczą innym psychikę.-powiedziałem, przekraczając próg pokoju.-Chłopaki nie wiem czy mi pomożecie, choć dobrze by było, ale nie można Natalii teraz nigdzie puszczać samej. Ktoś jej może coś zrobić...

-Wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć.-odpowiedział Filip. Gadaliśmy jeszcze jakiś czas o Natalii, lecz próbowałem robić to jak najciszej. Wciąż w domu były podsłuchy. Po jeszcze kilku minutach gadania, usłyszałem cichy tupot stup, schodzących po schodach. Nie myliłem się, zaraz w drzwiach znalazła się dziewczyna z poduszką w ręce.

-Nie mogę zasnąć.-wyglądała tak słodko. Jak mała dziewczynka szukająca pomocy. Podszedłem do chłopaków i przybiłem z nimi piątkę.-dobranoc.-powiedziała dziewczyna, kierując się do wyjścia z pokoju, tuż przede mną.

-Dobranoc.-odpowiedzieli wszyscy na raz, na co dziewczyna zaczęła chichotać. Weszliśmy do sypialni i położyliśmy się na łóżku.

-Jaki był prawdziwy powód, dla którego po mnie przyszłaś.-zapytałem MOJEJ Nati, która zaczynała przysypiać. 

-Nie miałam się do kogo przytulić.-powiedziała swoim słodkim głosikiem, na co uśniechnąłem się do niej, a ona dała mi buziaka i wtuliła się w moje ciało...

____________________________________________________-

Przepraszam za spóźnienie ale miałam dziś meeeeeeega sprawdzian ale mam jakoś faze na rozdziały więc będą co dwa dni do zoba  

piątek, 5 czerwca 2015

14.Powrót do Polski

Gdy byłem już na miejscu powoli wszedłem do środka. Było tam bardzo ciemno, lecz po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do panującej tam ciemności i mogłem dostrzec zarysy pomieszczeń. To miejsce było tak podobne do tej fabryki w Polsce. Wyglądało ono niemal identycznie. Z tamtym miejscem, z którym wiązałem tak wiele wspomnień. To tam nasza ekipa spotkała się po raz pierwszy, to tam zabito moją matkę i siostrę, to tam Igor uwięził Natalię. To on ją wtedy porwał. W moich oczach pojawiły się łzy, a nie jestem typem chłopaka, który płacze przy każdej możliwej okazji. Wręcz przeciwnie. Nie płaczę prawie wcale. Po kilku krokach ujrzałem schody. Wszedłem na górę. Przede mną widniał długi korytarz. Przyśpieszyłem kroku. Na samym jego końcu na drzwiach widniała karteczka. Przeczytałem ją, a krew w moich żyłach zaczęła buzować. Pisało w niej:

Chcesz ją odzyskać? Musisz wykonać tylko kilka zadań. Pamiętaj: nie dzwoń na policje, bo to skończy się źle nie tylko dla ciebie, ale i dla niej. A chyba nie chcesz żeby takiej pięknej dziewczynce jak Natalia coś się stało? Jesteś obserwowany na każdym kroku. Pierwszą zagadkę znajdziesz niedaleko. I jeszcze jedno, czas ci się kończy.
Igor <3 
Walnąłem z pięści w ścianę, sprawiając że cały budynek zatrząsł się. Gdyby to nie Igor dawał te zadania już dawno załatwiłbym to inaczej, ale znam go. Uczył się ode mnie wszystkiego co robi teraz. Ja jednak nie porywam dziewczyn moich wrogów. Żałosne. Rozglądałem się po pomieszczeniach, nie mogąc nic dostrzec. Po raz drugi walnąłem pięścią, ale tym razem delikatnie trąciłem ramę obrazu wiszącego obok. Obraz spadł, ale z jego zbitej ramy wypadło jakiś mały przedmiot. Upadł i sam się włączył.
-Teraz mi nie uciekniesz.-usłyszałem swój głos.

-Nie próbuj się zbliżać bo pożałujesz siły wyższej!-Natalia próbowała powstrzymać śmiech, lecz jej się to nie udawało.

-Wody? Pożałuje wody?

Byłem wtedy nagrywany?! Ale jak?! Przecież...a z resztą nieważne. Pobiegłem w stronę wyjścia. Chodzi mu o miejsce, w którym odbyło się to zdarzenie, czyli nasze mieszkanie. Biegłem jak oszalały, aż w końcu dotarłem do celu. Wbiegłem do domu. Chłopaków jeszcze nie było, co ułatwiało mi sprawę. Nie musiałem się chociaż tłumaczyć. Wbiegłem do łazienki, nerwowo rozglądając się po pomieszczeniu. Podparłem się o ścianę, myśląc, że to mógł być jakiś głupi żart. Zerwałem się jak oszalały, widząc malutką kopertę przyczepioną do prysznica. Otworzyłem ją i wyjąłem z niej małego pendrive. Wróciłem do pokoju otwierając laptopa dziewczyny.Wsadziłem do niego czarny przedmiot. Było tam kilka zdięć Natalii, zamkniętej w jakimś ciemnym pomieszczeniu, trochę poharatanej i zakrwawionej... Nie wiedziałem o co mu chodzi i co robić dalej. Podniosłem się z krzesła, które pod wpływem uderzenia znalazło się na podłodze. Wyszedłem z pokoju, wchodząc do łazienki. Przemyłem twarz zimną wodą i wróciłem do pokoju. Moje serce zaczęło walić szybciej, gdy tylko ujrzałem na monitorze napis:

"DLA NIEJ JEST JUŻ ZA PÓŹNO...pierwsze spotkanie"

Usiadłem na krześle, zastanawiając się jak mogłem na to pozwolić. Ta druga część była napisana tak małym drukiem, że na początku jej nie zauważyłem. Dopiero, gdy zobaczyłem końcówkę zrozumiałem. Jest w Polsce. PIERWSZE SPOTKANIE-park! No tak. Wziąłem plecak i spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Nie pakowałem się jak na wyjazd. Wziąłem tylko telefon, wszystkie kartki, nóż... Miałem nadzieję, że zdążę tam dotrzeć na czas. Zadzwoniłem po znajomego, który mieszka niedaleko. Mógł mnie po znajomości przewieść do Polski. Ruszyłem więc do miejsca, w którym mieliśmy się spotkać...

****** 

Gdy byłem już w Polsce, szybko zamówiłem taxi i pojechałem do mojego domu. Drzwi były otwarte. Czyli jednak mój trop był słuszny. Wziąłem jeszcze kilka innych, potrzebnych przedmiotów. Wiem, że nikt nie ma takich rzeczy jak ja. Czy normalny człowiek  trzyma w domu pistolet? Nie?  No właśnie. Ale kto tu mówi że ja jestem normalny(?) Schowałem broń za pasek od spodni, zakrywając go bluzą i pobiegłem do parku. Ławka, na której pierwszy raz zobaczyłem Natalkę, a na niej...nic. Nie ma nic. Obróciłem się wokół własnej osi. Usiadłem na ławce, zastanawiając się czy właśnie jej nie straciłem. Kopnąłem stojące obok drzewo, pozwalając, by z moich oczu poleciały łzy. Po chwili jednak, spadły z niego jakieś trzy złączone razem klucze. Tylko do czego? Do jednego z nich była przyczepiona kartka z zagadką która brzmiała: 

Krzyk, ból, płacz, cierpienie...

 Co kurwa?! Zgniotłem kawałek papieru wkładając go do kieszeni. Chwyciłem telefon i wybrałem numer Maćka. Po trzech sygnałach odebrał.

-Halo?-powiedział.

-Dojechaliście już?-zapytałem, próbując udawać spokojnego i opanowanego, lecz jak zawsze nie udało mi się to. Chłopaki twierdzą, że moją złość i zdenerwowanie da się wyczuć na kilometr. 

-My już dojeżdżamy, ale co jest stary? I nie mów że nic, bo wiem że coś jest na rzeczy. Znalazłeś ją? Gdzie jesteś?-Zaczął zadawać pytania.

-Mam problem. Weź mnie na głośnik żeby reszta słyszała, tylko mi nie przerywaj! Wczoraj Natalia nie wróciła na noc. Szukałem jej, zgadnijcie od kogo dostałem telefon?-spytałem, ale odpowiedziała mi cisza.-Igor.-Wysyczałem przez zaciśnięte zęby.

-Zabije gnoja...-powiedział jeden z chłopaków.

-Wyobraź sobie, że od rana szukam dziewczyny, chodząc za jego śladami, więc nie zdziwcie się jak wszystko w domu będzie porozwalane. Obecnie znajduje się w Polsce, gdyż nasz uroczy przyjaciel kazał mi tu przyjechać.-krzyknąłem z kpiną w głosie.-A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że napisał mi cztery durne słowa na kartce i myśli że ja jestem jasnowidz?!-przechodnie patrzyli na mnie jak na wariata. Było ich mało, bo był ranek...no dla mnie. Czyli 11:00. Dla niektórych ranek jest o 7:00, ale wracając.- Co ja mam do kurwy nędzy teraz zrobić?!

-Spokojnie. Przeczytaj to co jest napisane na tej kartce.-powiedział Filip. Wyjąłem z kieszeni pogniecioną kartkę i zacząłem czytać.

-Krzyk, płacz, ból, cierpienie.-powiedziałem nieco spokojniej. Przez chwile odpowiadała mi cisza, lecz zaraz odezwał się Rafał.

-Nie chce cię bardziej dobijać, lecz muszę to powiedzieć. Twoja siostra i...mama. Porwanie Natalii. Pamiętasz jak wtedy cierpiałeś? Nie tylko ty, ale też...oni.-powiedział cicho jakby to on zaraz miał wybuchnąć płaczem. 

-No tak!Dzięki.Boże...Jesteście super. Kończę. Pa.-wykrzyknąłem rozłączając się. Zacząłem biec w stronę opuszczonej fabryki. Tym razem tej w Polsce. 

******

Gdy byłem już na miejscu, nie zważając na to czy ktoś mnie słyszy wtargnąłem do fabryki. Wbiegłem do pierwszego otwartego pomieszczenia i rozejrzałem się po nim. W koncie zobaczyłem związaną i skuloną postać, leżącą w kałuży krwi. Podbiegłem do niej i już wiedziałem że to Natalia. Choć trudno było ją poznać. Podarte ciuchy, liczne rany,wszędzie krew. Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczkami.

-Janek...-chciała coś dodać, lecz ją wyprzedziłem.

-Nic nie mów. Proszę.-powiedziałem, nie spuszczając z niej wzroku.

-Jaś...uciekaj!-krzyknęła resztkami sił. Wstałem i nie zdążyłem się odwrócić, a usłyszałem odbezpieczany pistolet tuż za mną. -przepraszam...-szepnęła dziewczyna. 

-Ręce za głowę!-krzyknął Igor. Wykonałem rozkaz.

-Jesteś aż takim skurwielem, że strzelisz mi w tył głowy?!-krzyknąłem.

-Odwróć się!-powiedział nieco ciszej. Spojrzałem na jego twarz na której widniał cwany uśmieszek.-I kto teraz rządzi?-zapytał pewny siebie. 

-Ja.-powiedziałem spluwając w jego stronę i wyciągając zza paska pistolet. Uśmiechnąłem się podobnie jak on.

-To się jeszcze okaże.-wyciągnął zza siebie drugi pistolet kierując go na Natalię. Mój uśmiech od razu zniknął z twarzy.-Wiesz jaką satysfakcję miałem, kiedy ją pierdoliłem?! Ale będę miał większą, jeśli zabiję ją na twoich oczach.-zacisnąłem zęby. Słyszałem za sobą, że dziewczyna zaczęła płakać.-Oddaj broń, a jej się nic nie sanie.-patrzyłem uważnie na jego ruchy, by nie popełnić błędu, którego będę żałować od końca życia.-Oddaj broń!-krzyknął.

-Nie rób tego.-szepnęła Natalia zza moich pleców.

-Zamknij się dziwko!-chłopak zaczął się na nią drzeć. Nie wytrzymałem.

-Nie mów tak do niej!-wydarłem się, a on odbezpieczył pistolet, który skierowany był na dziewczynę.

-Jakieś ostatnie życzenie?-zapytał do dziewczyny. Rzuciłem pod jego nogi moją broń, zaciskając ręce w pięści.-Grzeczny chłopiec.-powiedział, śmiejąc się do siebie. Podniósł przedmiot z ziemi, podchodząc do mnie i zadając mi mocny cios w brzuch. Dobrze, że nie celował niżej. Wyszedł, zamykając drzwi na klucz. Podbiegłem do dziewczyny przytulając ją do siebie i całując. Pozwoliłem, by moje łzy skrywane przez ostatnie lata za twarzą "chłopaka z gangu", uwolniły się.

-Nie brzydzisz się teraz mną?-zapytała.-Jak... dowiedziałeś się, że on mnie...-zaczęła bardziej płakać, a jej broda drżeć.

-Nati. Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie płacz. Nie brzydzę się ciebie i nigdy nie będę. Obiecuję wyciągnę nas, a jak nie nas to ciebie, rozymiesz?!-wykrzyknąłem ostatnie słowo.

-Kocham cie Jasiu...-wyszeptała i położyła swoją głowę na moje kolana. Widziałem jak powoli zasypia. Ja postanowiłem nie robić tego, dla jej bezpieczeństwa.

_____________________________________________

Przepraszam że tak późno, ale jest za to długi postaram się na jutro napisać rozdział ale nie obiecuję. Na pewno będze w niedziele 8)