Przez resztę dnia oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry i wygłupialiśmy się. Chłopaki ciągle obserwowali mnie i chodzili za mną, pilnując czy przypadkiem nie chce sobie coś zrobić. Niby mi już przeszło, ale wydaje mi się, że Jaś miał racje. Powinnam żyć na własną rękę, nawet gdy Jaś jest moim chłopakiem.Musze z nim o tym porozmawiać.Gdy z Jasiem udaliśmy się do sypialni, miałam nadzieje że teraz będę mogła z nim porozmawiać. Kiedy weszliśmy do pokoju, chłopak jak zawsze zsunął z siebie spodnie i koszulkę pozostając w samych bokserkach. Położył się na łóżku zamykając oczy, a ja usiadłam obok patrząc na niego poważnie. Czując, że nie kładę się obok otworzył oczka unosząc jedną brew.
-Jaś bo...no wiem że wtedy mówiłeś pod presją i zdenerwowaniem, ale... chyba miałeś racje. Nie powinnam mieszkać tu za twoje pieniądze. Nawet nie pracuje jestem tu zbędna...-powiedziałam spuszczając wzrok. Chłopak westchnął podnosząc się do pozycji siedzącej. Popatrzył na mnie.
-Natalka rozmawialiśmy już o tym. Nie jesteś tu zbędna, a wręcz przeciwnie. Jesteś dla mnie najwspanialszą osobą na świecie, rozumiesz?! Nie mogę patrzeć na ciebie, gdy jesteś w "takim stanie". Nie mów tak nigdy więcej! Bardzo mnie to denerwuje, a nie widziałaś mnie jeszcze złego. Jedyne co chcę od ciebie w zamian to obecność, ok?.-mówił patrząc mi prosto w oczy.-A teraz śpij, bo jutro nie wstaniesz, a mam dla ciebie niespodziankę...-zmysłowo wyszeptał ostatnie słowa.
-I właśnie dlatego tak bardzo się uparłam. Za dużo dla mnie rob...-nie zdążyłam dokończyć bo Jaś mnie pocałował. Nie mogłam oddychać. Gdy próbowałam go odepchnąć, on mi na to nie pozwolił przyciągając bliżej. Gdy się od siebie oderwaliśmy popatrzyliśmy sobie znów w oczy.-I to miała byś kara?-zapytałam z kpiną w głosie.
-Kara będzie jak mnie zdenerwujesz. Teraz mnie podnieciłaś.-zrobił swoją minę na co ja parsknęłam śmiechem. Położył się znów na łóżku, a ja obok. Wtuliłam głowę w jego klatkę piersiową. Po kilku minutach zasnęłam.
Obudziłam się czując lekki ból w nadgarstku. Otworzyłam oczy patrząc co się stało. Zgadnijcie co zobaczyłam. Nie spodziewacie się tego. Moja ręka była zakuta kajdankami o rękę Janka.
-Co się do jasnej cholery stało?!-krzyknęłam chyba tak głośno, że obudziłam nawet chłopaków.
-Co...?-zaspany chłopak próbował otrzeć oczy ręką. Nie udało mu się jednak z powodu kajdanek. Popatrzyłam na niego pytająco.-Na mnie nie patrz. Ja spałem...-powiedział zaszokowany. Po chwili do pokoju wpadła reszta ekipy.
-O! Widzę że już się obudziłaś.-skierował do mnie pytanie Rafał. Popatrzyłam na nich z pod łba.-Słyszeliśmy waszą wczorajszą rozmowę i to, że on nie jest oburzony...-wskazał ręką na Janka.-...to nie znaczy że my nie.-spojrzałam na mojego chłopaka, a on jedyne co robił to się ze mnie śmiał.
-I dlatego zakuliście nas w kajdanki?!-krzyknęłam, a Jaś zaczął śmiać się jeszcze bardziej. Chłopaki w sumie też.
-Dopóki ci to nie przejdzie, będziesz musiała chodzić z nim zakuta. Tym czasem my musimy wyjść.-powiedział Maciek i wyszli. Po chwili usłyszałam zamykające się drzwi od mieszkania. Zostaliśmy sami...
-Jaś...ale muszę do łazienki...-szepnęłam zażenowana, a on tylko bardziej zaczął się śmiać.-To nie jest śmieszne!-krzyknęłam, ale zaraz śmiałam się wraz z nim. Po jakimś czasie chłopaki musieli mas jednak odpiąć. Każde z nas poszło do łazienki oczywiście zaczynając ode mnie. Potem oglądaliśmy jakiś film. Horror. Nie nie wybrałam go, tylko chłopaki mnie zmusili. Nie miałam wyboru. Czterech na jedną to "trochę" za wiele.Co chwila się krzywiłam i wykrzywiałam głowę na boki ukrywając twarz. Gdy skończył się film to na każdym kroku i przy każdej możliwiej okazji rozglądałam się by sprawdzić czy nikogo za mną nie ma. Chłopaki mieli z tego frajdę. Wiem zachowuje się jak dziecko, ale ja po prostu się boje. Ekipa ruszyła w drogę do "swoich'' pokoi (bo nadal nocowali u Jasia). My również poszliśmy do siebie. Siedzieliśmy i nie odzywaliśmy się jednak po chwili Jaś zaczął rozmowę.
-Musimy pogadać...-powiedział po cichu. Przestraszyłam się. Bałam się, że powie coś czego ja nie chce usłyszeć więc wyprzedziłam go.
-Jestem dla ciebie za dużym ciężarem. Mam się do jutra wynieść i nie chcesz mnie widzieć więcej w swoim życiu. Rozumiem...-powiedziałam ze łzami w oczach. On wstał. Widać było, że był oburzony.
-Czy ty dziewczyno masz jakąś paranoje?! Nie możesz uszanować tego że cie kocham?! Ile razy mam ci to powtarzać?!-bardzo się spięłam, a on darł się ma mnie tak głośno, że po chwili do naszego pokoju wparowała ekipa.
-Co tu się do jasnej cholery wyprawia?!-krzyknął Filip. Ciągle byłam spięta. Nienawidzę gdy ktoś krzyczy.
-Nie mogę przemówić jej do rozsądku. Zróbcie coś z nią do kurwy nędzy! Mam dość.-chwycił kurtkę i wyszedł z domu. Zaczęłam płakać chłopaki mnie pocieszali, ale to nic nie dało. Chciałam żeby to Jaś mnie przytulał. Może ma racje. Mam jakąś zasraną paranoję. Na moją prośbę chłopaki zostawili mnie samą. Dostałam SMS-a.
"Chciałem ci powiedzieć, że wiem że schudłaś.Nie popieram tego, a wręcz przeciwnie. Bardzo mi się to nie podoba. Od jakiegoś czasu zachowujesz się inaczej. Mam tego dość! Przestań się tak zachowywać!"-ma racje. Tak. Ma racje. Schudłam. Nie podobam się sobie w żadnym stopniu.Mam wielkie kompleksy. Po kilku minutach rozmyślania usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Domyśliłam się, że to Jaś przyszedł. Gdy wszedł do pokoju zobaczyłam jak wyciąga jakieś ubrania z szafy.
-Jaś...-szepnęłam, lecz nie zdążyłam powiedzieć więcej przez zamykające się drwi. Nic dziś nie robiłam, więc postanowiłam że umyje się rano. Przebrałam się szybko w piżamę (czyli koszulkę i majtki) i położyłam na łóżku czekając na chłopaka. Długo on jednak nie przychodził, więc wstałam i poszłam to sprawdzić. W łazience nie paliło się światło, więc zeszłam na dół i poszłam do salonu. Na kanapie zobaczyłam leżącego Jasia.-Jaś, czemu nie przyjdziesz do pokoju?-zapytałam. Miałam nadzieje że się już nie gniewa. Że będzie chciał ze mną normalnie rozmawiać. Myliłam się jednak.
-Dopóki się nie zmienisz i nie zaczniesz się normalnie zachowywać, to NIE!-trochę podniósł głos. Westchnęłam i wróciłam do pokoju.
***
Kręciłam się na łóżku nie mogąc zasnąć. Gdy tylko zasnęłam, po chwili się budziłam, bo śnił mi się koszmar. Gdy gałęzie drzew uderzały o szybę lub rzucały cienie na ścianę, moja wyobraźnia zaczęła działać. Przy Janku czułam się bezpieczna, a teraz? Nic. Boje się wszystkiego. Wstałam i oglądając się co chwila za siebie, skierowałam się do salonu. Położyłam się koło chłopaka i zaczęłam mówić.
-Jaś...ja przepraszam za tamto. Ja...mam po prostu bardzo niską samoocenę. I uważam że jestem za gruba a wtedy...naprawdę myślałam że chcesz mnie wyrzucić. Przepraszam...-szeptałam ciągle do jego ucha co jakiś czas muskając jego policzek.
-Ja się tylko pytam czemu uważasz że jesteś gruba?! Masz piękną figurę i jesteś dla mnie idealna.-mówił szeptem, by nie obudzić reszty. Przytuliłam go bardzo mocno.
-Czyli wrócisz ze mną do pokoju?-zapytałam z nutą nadziei. Pokiwał twierdząco głową, a ja go pocałowałam. Chwyciłam go za rękę ciągnąc w stronę pokoju. Gdy tam dotarliśmy pchnęłam go delikatnie w stronę łóżka, dając mu do zrozumienia żeby się położył. Zamknęłam drzwi i położyłam się obok. Wtuliłam się w niego, a on złapał mnie w talii przyciągając do siebie. Skuliłam się w kłębek czując ciepło bijące z jego ciała. Teraz miałam pewność. Jestem bezpieczna...
________________________________________________
Hejo po długiej przerwie. Od razu mówie że zaczynam nowego bloga. Nie martwcie się. Tego będę kontynuować ale chce też pisać inny. Ale o nim napiszę w czwartek. WIęc do zoba...
Super <3
OdpowiedzUsuń