15.Uwolnienie
-Nie brzydzisz się teraz mną?-zapytała.-Jak... dowiedziałeś się, że on mnie...-zaczęła bardziej płakać, a jej broda drżeć.
-Nati.
Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie płacz. Nie brzydzę się ciebie i
nigdy nie będę. Obiecuję wyciągnę nas, a jak nie nas to ciebie,
rozumiesz?!-wykrzyknąłem ostatnie słowo.
-Kocham
cie Jasiu...-wyszeptała i położyła swoją głowę na moje kolana.
Widziałem jak powoli zasypia. Ja postanowiłem nie robić tego, dla jej
bezpieczeństwa.
***Perspektywa Natalii***
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Siedziałam, a raczej leżałam w kącie pomieszczenia. Nie widziałam Janka, co mnie trochę zaniepokoiło. Było zupełnie ciemno, ale mogłam zauważyć że nie siedzi obok mnie.
-Jaś?-szepnęłam tak zachrypniętym głosem, że sama ledwo się słyszałam. Bałam się, że gdzieś mogli go zabrać, pobić, a Igor siedzi tu zamiast niego i czeka aż się obudzę.-Jaś!-krzyknęłam trochę głośniej, gdy usłyszałam jakieś szmery.
-Nati spokojnie, jestem tutaj.-powiedział cicho mój chłopak, na co odetchnęłam z ulgą. Poszłam w stronę jego głosu.Tak mi go brakowało przez cały ten czas. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam. Dopiero, gdy nie odwzajemnił uścisku, zobaczyłam, że był przywiązany rękami do rury, przez co nie miał dużego pola manewru.
-Czemu cię tu przywiązał?-zapytałam chłopaka, patrząc w jego piękne czekoladowe tęczówki.
-Nie chciał, żebym mógł mu przeszkodzić, jak tu przyjdzie i będzie chciał cię stąd zabrać.-powiedział ze smutkiem.- Ale tego nie zrobi. Może mnie zamknąć w innym pomieszczeniu, wysłać na Alaskę, ale i tak nie zabierze cię ode mnie, rozumiesz?!-zapytał. Zaśmiałam się ironicznie.
-Nawet w takich chwilach, mój Janek pacanek, ma poczucie humoru.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Czy ty masz mnie za idiotę?!-zaczął na mnie krzyczeć, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.-Jak ci mówię, że cie ode mnie nie zabierze, to tak jest!-powiedział nieco spokojniej. Przytuliłam go ponownie. Po kilku chwilach usłyszeliśmy ciągnięcie za klamkę. Jaś widocznie się spiął.-Stań za mną i bądź cicho, ok?-pokręciłam twierdząco głową i stanęłam za chłopakiem. Po chwili drzwi zostały wyważone, a w ich progu stanęło trzech chłopaków ubranych na czarno. Popatrzyli chwilę w naszym kierunku i jeden z nich zdjął kominiarkę.
-Jasiek stary.-powiedział i dopiero teraz zorientowałam się, że to Maciek. Janek odetchnął z ulgą.
-Stary już myślałem, że ten jebany debil tu przyszedł.-powiedział.-Odwiążcie mnie, a ty...-spojrzał na mnie.-...idź z Rafałem do samochodu.-dokończył. Wyszłam zza niego i podeszłam do niskiego chłopaka. Chwycił mnie pod ramię i pomógł mi dojść do samochodu.Rafał mówił, żebym szła cicho, bo ktoś nas może usłyszeć, co nie było łatwe, gdyż bardzo bolała mnie kostka, więc trudno mi się poruszało. Gdy doszliśmy do samochodu, ja usiadłam z tyłu, a Rafał za kierownicą.
-Wyglądasz marnie, ale nie martw się, wszystko będzie dobrze.-posłał mi szczery uśmiech, który odwzajemniłam. Po kilku chwilach, przyszła i reszta chłopaków. Jaś i Filip obok mnie z tyłu, a Rafał i Maciek z przodu.
-Ej, skąd wy się tu wdzieliście? Mieliście być w Londynie.-powiedział Jaś. Przytulając mnie mocniej do siebie, dając do zrozumienia, że już mi nic nie grozi.
-Wiedzieliśmy, że Igor może coś wymyśli. Nie mogliśmy was tak zostawić.-zwrócił się do nas Maciek.
-Obawiam się, że nie możemy wrócić do mnie...-powiadomił nas Jaś, z żalem w oczach. Wszyscy (oprócz Rafała, który prowadził samochód) spojrzeli na niego pytająco.-Dowiedziałem się wczoraj, albo dziś nie wiem która jest godzina...-zaśmiał się nerwowo.-...w domu są podsłuchy.-powiedział, a mnie zamurowało. Jak to?! Czyli ten tępy idiota, słyszał wszystko o czym gadaliśmy?!-Wrócimy tam, ale dopóki nie znajdziemy tego wszystkiego, nie możemy gadać o niczym podejrzanym i musimy zachowywać się dosyć normalnie, ok?-wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Gdy dojechaliśmy pod dom, skierowaliśmy się do środka. Ja jako, że jestem "kobietą" weszłam do łazienki jako pierwsza. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Oczywiście potem, nie obeszło się bez owijania wszystkich moich ran bandażem i zaklejania plastrami. Jaś się uwziął. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Nikogo się nie spodziewaliśmy, ale zaczynałam się bać. Jaś wyszedł z pokoju, a ja tuż za nim. Otworzył drzwi, lecz za nimi nikogo nie było. Leżał tylko jakiś liścik w kopercie. Chłopak podniósł go i zamkną drzwi. Stanęłam obok i po otworzeniu go zaczęłam czytać. Zaadresowany był do niego. Po chwili stanęłam jak wryta, a do moich oczu naleciały łzy. Pisało na niej:
"Pożałujesz, że jesteś z tą dziwką. Ona nie zasługuje na nikogo! Obiecuję, że za ucieczkę i krycie tej suki poniesiesz karę. Moi chłopcy się z tobą policzą, a jak będzie taka potrzeba, to pożegnasz się z życiem.
Pozdrawiam, Igor.
Nie mogłam w to uwierzyć. On właśnie groził Jasiowi, za to co ja mu zrobiłam, a w zasadzie nie zrobiłam, bo poznałam go wczoraj. Z moich oczu zaczęły lać się łzy. Jaś spojrzał się na mnie i chciał mnie przytulić, lecz nie pozwoliłam mu na to. On jednak siłą przyciągną mnie do siebie, tuląc jak małe dziecko.
-Nie! Puszczaj mnie! Zostaw! Ja nie mogę pozwolić by coś ci się stało! To przeze mnie! Puść mnie!-Za wszelką cenę próbowałam się wyrwać, lecz jego uścisk mi to uniemożliwiał. Darłam się, jakby zaraz miał mnie zgwałcić. Chłopaki którzy stali za nami przyglądali się całej sytuacji, z żalem w oczach. Po chwili, gdy już trochę się uspokoiłam Jaś zaniósł mnie do swojego pokoju i położył na łóżku.
-Wrócę za 10 minut. Spróbuj usnąć.-powiedział, całując mnie w polik i kierując się w stronę wyjścia.
***Perspektywa Jasia***
Zszedłem na dół i poszedłem po chłopaków. Mieli u mnie zostać na kilka dni. Mieszkali trochę daleko, więc nie chciało im się wracać.
-Ludzie tacy jak Igor, niszczą innym psychikę.-powiedziałem, przekraczając próg pokoju.-Chłopaki nie wiem czy mi pomożecie, choć dobrze by było, ale nie można Natalii teraz nigdzie puszczać samej. Ktoś jej może coś zrobić...
-Wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć.-odpowiedział Filip. Gadaliśmy jeszcze jakiś czas o Natalii, lecz próbowałem robić to jak najciszej. Wciąż w domu były podsłuchy. Po jeszcze kilku minutach gadania, usłyszałem cichy tupot stup, schodzących po schodach. Nie myliłem się, zaraz w drzwiach znalazła się dziewczyna z poduszką w ręce.
-Nie mogę zasnąć.-wyglądała tak słodko. Jak mała dziewczynka szukająca pomocy. Podszedłem do chłopaków i przybiłem z nimi piątkę.-dobranoc.-powiedziała dziewczyna, kierując się do wyjścia z pokoju, tuż przede mną.
-Dobranoc.-odpowiedzieli wszyscy na raz, na co dziewczyna zaczęła chichotać. Weszliśmy do sypialni i położyliśmy się na łóżku.
-Jaki był prawdziwy powód, dla którego po mnie przyszłaś.-zapytałem MOJEJ Nati, która zaczynała przysypiać.
-Nie miałam się do kogo przytulić.-powiedziała swoim słodkim głosikiem, na co uśniechnąłem się do niej, a ona dała mi buziaka i wtuliła się w moje ciało...
____________________________________________________-
Przepraszam za spóźnienie ale miałam dziś meeeeeeega sprawdzian ale mam jakoś faze na rozdziały więc będą co dwa dni do zoba
Jak zawsze - boskoo <3
OdpowiedzUsuńMega <3
OdpowiedzUsuń