-Dzięki.-powiedziałam opuszczając samochód i posyłając chłopakowi szczery uśmiech.
-Nie
masz za co. Jakbyś kiedyś jeszcze potrzebowała podwózki to
dzwoń.-pomachałam mu i odwróciłam się z zamiarem wejścia do baru. A
miałam go jeszcze zapytać skąd miał mój numer, lecz gdy się odwróciłam
jego już nie było...
Była już 23:00, więc właśnie skończyłam moją zmianę.Przez opuszczeniem budynku, spotkałam jeszcze szefa. Szczerze to nie chciałam z nim rozmawiać, a jego mina nie świadczyła o niczym dobrym. Podszedł do mnie i zadał mi mocny cios w policzek. Nie pytajcie czemu, sama nie wiem. Z moich oczu poleciało kilka łez. Byłam bezradna, ale zdążyłam się przyzwyczaić.
-A to za co?-zapytałam cicho by jeszcze bardziej go nie zdenerwować.On jednak tylko popatrzył na mnie i odszedł. Skierowałam się w stronę wyjścia, a potem do swojego domu.
Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Moja matka jak zawsze nie zareagowała na widok zsiniałego policzka, a ja nie chciałam bardziej jej denerwować, bo to mogło skutkować kolejnym ciosem. I tak ten był delikatny. Czasami jak przyłoży, to... po prostu jest nie obliczany i tyle. Po kilku minutach zasnęłam.
Rano obudził mnie przychodzący SMS, od Jasia. Wiedziałam że od niego bo zdążyłam sobie zapisać jego numer.
"Co porabiasz? Jeśli masz chwilę, to odpisz bo chcę się z tobą spotkać. Kocham. Jaś."
Kocham?!?! On sobie żarty robi?!?! Ja go prawie nie znam, a on... A czym ja się w ogóle przejmuje?! Ok trochę dziwne ale to nie powód do tego, by się tak denerwować. Odkąd go znam zaczęłam się jakoś dziwnie zachowywać. Po kilku minutach, odpisałam:
"Ok. Nie mam nic ciekawego dziś do roboty. O której i gdzie?"-szczerze to nie wiedziałam o czym, ale z kąt mogłam wiedzieć? Jakoś przyzwyczaiłam się do tajemnic. Zawsze mnie okłamywano.
Po chwili dostałam odpowiedź:
"W parku o 10:00. Pasuje?"-bez zastanowienia napisałam:
"Pasuje"
Była już 8:00 więc zaczęłam się szykować. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i przebrałam się w beżową sukienkę i baleriny. 9:30. Wyszłam z domu, kierując się w stronę parku. Dotarłam punktualnie na 10:00. Jaś już na mnie czekał.
-Cześć, piękna.-A ten znowu zaczyna?!
-Co jak co, ale piękna nie jestem.-powiedziałam prawdę. Nie jetem ładna a co dopiero piękna. Czemu ja tak przywiązuję się do powitań? Co jest ze mną nie tak?!
-Tylko ty tak uważasz.-powiedział śmiejąc się.
-Po co mnie tu przywlokłeś?-chce mieć to już za sobą. Nie wiem co on chce ale się denerwuję. Tak jakbyśmy byli parą, a ja martwię się że chce ze mną zerwać. Tylko że ja go prawie nie znam, a i tak się martwię.
-Natalia, więc tak...-nie dokończył bo zobaczył biegnącą w naszą stronę dziewczynę krzyczącą i wołającą do niego.
-Jasiu, zaczekaj... kochanie!!!-jejku piszczała na cały park. Tylko kim ona jest? Co ona tu robi? Nie wiedziałam czemu się tak przejmuje. To jego życie a nie moje. A może jest jego dziewczyną.
-Przepraszam.-powiedział prawie niesłyszalnie.
-No spoko.-dziewczyna zatrzymała się koło nas i zaczęła się tulić i całować Janka.-To ja nie będę przeszkadzać.- i odeszłam. na początku próbował mnie zatrzymać i się oderwać od tamtej dziewczyny, ale ona nie dała mu odejść.
W domu zobaczyłam jakiegoś psa, rasy labrador. Nie miałam żadnego zwierzaka więc poszłam do pokoju by zapytać mamy kogo on jest.

-Mamo kogo to pies?- siedziała sama, co był do niej nie podobne. Zawsze przesiadywała z Filipem. Czyżby się z nim pokłóciła?
-To jest twój pies. Kupiłam ci go. Nie cieszysz się?-co? To mój piesek? Zawsze o takim marzyłam.
-Cieszę się! I to bardzo. Dziękuje.-nie mogłam w to uwierzyć. Ona nigdy się tak nie zachowywała.Wzięłam mojego pupila na ręce, bo był szczeniakiem i poszłam na górę, do mojego pokoju. Po godzinnej zabawie z psem, ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę.-powiedziałam a moim oczom ukazał się...
___________________________________________________
Więc mamy kolejny rozdział. Zapraszam na mojego aska:
ask.fm/Natiii123321
Sory że tak długo nie było postaram się szybciej pisać...
Naprawdę fajnie się zaczyna^^
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie! --------------------------> Mari
http://cieplowsrodchlodu.blogspot.com/