-Nie mogę zasnąć.-wyglądała tak słodko. Jak mała dziewczynka szukająca pomocy. Podszedłem do chłopaków i przybiłem z nimi piątkę.-dobranoc.-powiedziała dziewczyna, kierując się do wyjścia z pokoju, tuż przede mną.
-Dobranoc.-odpowiedzieli wszyscy na raz, na co dziewczyna zaczęła chichotać. Weszliśmy do sypialni i położyliśmy się na łóżku.
-Jaki był prawdziwy powód, dla którego po mnie przyszłaś.-zapytałem MOJEJ Nati, która zaczynała przysypiać.
-Nie miałam się do kogo przytulić.-powiedziała swoim słodkim głosikiem, na co uśmiechnąłem się do niej, a ona dała mi buziaka i wtuliła się w moje ciało...
***Perspektywa Natalii*** tydzień później
Ostatnio wiele się zmieniło. Chłopaki zamieszkali z nami. Są dla mnie jak starsi bracia, a ja dla nich jak siostra. Świetnie się dogadujemy, w przeciwieństwie do stosunków moich z Jasiem. Z jednej strony zbliżyliśmy się do siebie, ale z drugiej ciągle się kłócimy. Jaś bardzo się zmienił. Nie był już taki czuły i opiekuńczy jak wcześniej. Chłopaki próbowali się go wypytać czy wszystko gra, lecz on wtedy się tylko bardziej wściekał. Noo... tak mówili. W jego towarzystwie czułam się dziwnie. Zachowywał się jakbym mu coś zrobiła. Co do zajścia z przed tygodnia. Zgłosiliśmy go na policję, a Igora zamknęli. W sumie tak samo jak moją matkę i jej chłopaka. Pewnie się dziwicie czemu. Otóż okazało się, że to oni nasłali Igora, żeby najpierw mnie wykorzystał, a potem zabił. Jednak z pomocą moich przyjaciół i Janka wszystko wróciło do normy, choć i tak bardzo to przeżyłam. Kiedyś wspominałam o mojej najlepszej przyjaciółce-Zuzi. Od pierwszego spotkania z Jasiem, nie widziałyśmy się. Ostatnio do niej dzwoniłam. Przepraszała mnie, że się nie odzywała. Okazało się, iż zgubiła telefon, a nie przyszła, bo przeprowadziła się z rodzicami do Lublina. Co do szkoły i pracy, do której i tak przez długi czas nie przychodziłam. Rzuciłam wszystko. Jaś twierdził, że mam zacząć życie od nowa, lecz przez jego zachowanie, zaczynałam w to wątpić.Ostatnio pojechaliśmy do Londynu po nasze rzeczy. Wczoraj była u nas również opieka, lecz Rafał był tak miły, że udawał mojego brata i powiedział, że się mną zaopiekuje. A najciekawsze jest to, że dziś są moje urodziny. 18 urodziny. Choć wiedziałam, że to nowy etap w moim życiu, nie cieszyłam się tym bardzo. Janek pewnie zapomni i tyle z urodzin. Moje przemyślenia przerwały głośno otwierające się drzwi i tupiący Jaś, który wchodził do pokoju.
-Wychodzę z chłopakami. Nie wiemy kiedy wrócimy. Jak możesz, to zrób obiad, albo cos zamów.-powiedział chłopak na jednym tchu i wyszedł z pokoju. Tak właśnie wyglądała nasza rozmowa. Od kilku dni czułam się jakbym nie była jego dziewczyną, tylko jakąś sprzątaczką, albo kucharką. Po chwili usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami. Wstałam, ubrałam się i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do kuchni. Szczerze, nie miałam zamiaru robić obiadu. Miałam ochotę wyjść na świeże powietrzę. Tak też zrobiłam. Wzięłam telefon i klucze, schowałam je do kieszeni i wyszłam. Przez chwilę czułam się obserwowana. Ale tylko do momentu przejścia przez ulice. Weszłam do parku i usiadłam na ławce. Dług rozmyślałam nad stosunkami między mną a Jankiem. Miałam w głowie różne pytania typu "Czemu się tak zmienił?", "Kto wpłynął na jego zachowanie?" i "Co będzie dalej z naszym związkiem?". Minęła chyba godzina i postanowiłam wracać do domu. Gdy byłam już pod drzwiami, zaczęłam szukać w kieszeni kluczy. Gdy poczułam w niej tylko telefon zaczęłam wariować. Szukałam w innych kieszeniach i nic. Obejrzałam się dookoła, by sprawdzić czy przypadkiem mi nie wypadły. Przeszłam się tą samą drogą do parku i z powrotem, ale nie było ich. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Jasia, po trzech sygnałach odebrał...
-Jaś... nie chcę ci przeszkadzać, ale zgubiłam klucze do domu i nie mogę do niego wejść.-mruknęłam wiedząc, że tylko przeszkadzam mu w zabawie.
-Sory... nie mogę gadać. Idź do kogoś. Nie wiem jestem zajęty.-powiedział rozłączając się. Mogłam się tego spodziewać. Potem próbowałam zadzwonić do reszty chłopaków, lecz nie odbierali. Usiadłam na krawężniku. Ciekawe co ja mam ze sobą zrobić? Wstałam i skierowałam się w stronę centrum.
"Nie wiem gdzie ty teraz jesteś i co robisz, ale już wracam więc ty też możesz"-jaki łaskawy książę się znalazł. Po chwili gdy zrozumiałam, że nie mogę zwlekać z moim wyborem odpisałam.
"Dziękuje że raczyłeś się odezwać. Zaraz będę w domu, ale muszę ci coś powiedzieć."-nie dostałam już odpowiedzi. Gdy byłam już pod domem, zobaczyłam Jasia stojącego w ogrodzie. Podeszłam do niego. Otworzył usta by coś powiedzieć, lecz przeszkodziłam mu.
-Słuchaj, nie chce ci zajmować dużo czasu, ale to chyba nie ma sensu. Między nami nie układa się zbyt dobrze. Zajmujesz się ciągle sobą, a na mnie nie zwracasz uwagi. Szczerze, nawet nie wiem co ty robisz, gdy wychodzisz z domu. Zmieniłeś się. Sory, ale nie chce mieś takiego chłopaka.-powiedziałam na jednym tchu. Jego oczy pociemniały. Złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć do domu.-Jaś...-szepnęłam. Zaczęłam się bać. Otworzył drzwi i dosłownie wepchnął mnie do mieszkania.
-Niespodzianka!-za nimi ujrzałam Filipa, Rafała, Maćka, Zuzę. Do moich oczu napłynęły łzy.-Sto lat, sto lat...-zerknęłam na Jasia. Na jego twarzy widniał ten jego uśmieszek. Rzuciłam się na jego szyję. Potem zaczęłam przytulać i dziękować innym za to wszystko. Bawiliśmy się świetnie. Okazało się, że to zachowanie Janka, było tylko na zmyłkę. Zuzia wróciła do siebie, a ekipa poszła na jakąś imprezę poszłam do łazienki. Miało ich nie byś całą noc. Wzięłam prysznic i ubrałam się w koszulkę od Janka. Była na mnie za duża, więc postanowiłam nie zakładać spodenek. Zeszłam na dół i włączyliśmy sobie jakiś film. Nie wsłuchiwałam się w niego, lecz rozmyślałam nad tym tygodniem. Po chili telewizor się wyłączył. Spojrzałam na Jasia, który trzymał w ręku pilota. Nachylił się nade mną całując namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek, wsuwając palce w jego włosy. Podniósł mnie i przycisnął do ściany nie przerywając pocałunku. Wsunął swoje kolano między moje uda. Uniósł moją nogę, oplatając ją wokół swojego biodra. Delikatnie podskoczyłam, wzmacniając uścisk. Chwycił mnie za poślaki i przeniósł do sypialni. Ułożył mnie na łóżku. Oderwał się ode mnie.
-Chcesz tego?-zapytał. Skinęłam delikatnie głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wpił się w moje usta. Delikatnie podwinął moją bluzkę. Oderwaliśmy się od siebie i zdjął ją ze mnie. Zsunął z siebie koszulkę i spodenki. Byliśmy już w samej bieliźnie. Chłopak zaczął robić mi malinki na szyi. Przeniósł język na brzuch. Podniósł głowię i wpił się w moje usta. Poczułam, jak zaczyna zdejmować mi stanik. Moje ciało spięło się, po czym z powrotem rozluźniło. Zsunął ze mnie majtki i... stało się. Połączyliśmy się. Teraz wiem, chce zostać z nim na zawsze. A co do urodzin. To moje najlepsze urodziny w życiu...
-Jaś... nie chcę ci przeszkadzać, ale zgubiłam klucze do domu i nie mogę do niego wejść.-mruknęłam wiedząc, że tylko przeszkadzam mu w zabawie.
-Sory... nie mogę gadać. Idź do kogoś. Nie wiem jestem zajęty.-powiedział rozłączając się. Mogłam się tego spodziewać. Potem próbowałam zadzwonić do reszty chłopaków, lecz nie odbierali. Usiadłam na krawężniku. Ciekawe co ja mam ze sobą zrobić? Wstałam i skierowałam się w stronę centrum.
***5 godzin później***
Przez cały ten czas chodziłam i błądziłam po ulicach miasta. A pamiętam, że niedawno byłam przekonywana, że nie zostanę sama. Chyba między mną a Jankiem nic już nie będzie. Muszę z nim zerwać. Wiem, tyle z nim przeszłam, ale co mam zrobić?! Czekać aż sam się mną zainteresuje. czy od razu wskoczyć mu do łóżka?! To wszystko mnie przerasta. Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu. SMS od "Jaś". Nagle sobie o mnie przypomniał. Otworzyłam wiadomość. "Nie wiem gdzie ty teraz jesteś i co robisz, ale już wracam więc ty też możesz"-jaki łaskawy książę się znalazł. Po chwili gdy zrozumiałam, że nie mogę zwlekać z moim wyborem odpisałam.
"Dziękuje że raczyłeś się odezwać. Zaraz będę w domu, ale muszę ci coś powiedzieć."-nie dostałam już odpowiedzi. Gdy byłam już pod domem, zobaczyłam Jasia stojącego w ogrodzie. Podeszłam do niego. Otworzył usta by coś powiedzieć, lecz przeszkodziłam mu.
-Słuchaj, nie chce ci zajmować dużo czasu, ale to chyba nie ma sensu. Między nami nie układa się zbyt dobrze. Zajmujesz się ciągle sobą, a na mnie nie zwracasz uwagi. Szczerze, nawet nie wiem co ty robisz, gdy wychodzisz z domu. Zmieniłeś się. Sory, ale nie chce mieś takiego chłopaka.-powiedziałam na jednym tchu. Jego oczy pociemniały. Złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć do domu.-Jaś...-szepnęłam. Zaczęłam się bać. Otworzył drzwi i dosłownie wepchnął mnie do mieszkania.
-Niespodzianka!-za nimi ujrzałam Filipa, Rafała, Maćka, Zuzę. Do moich oczu napłynęły łzy.-Sto lat, sto lat...-zerknęłam na Jasia. Na jego twarzy widniał ten jego uśmieszek. Rzuciłam się na jego szyję. Potem zaczęłam przytulać i dziękować innym za to wszystko. Bawiliśmy się świetnie. Okazało się, że to zachowanie Janka, było tylko na zmyłkę. Zuzia wróciła do siebie, a ekipa poszła na jakąś imprezę poszłam do łazienki. Miało ich nie byś całą noc. Wzięłam prysznic i ubrałam się w koszulkę od Janka. Była na mnie za duża, więc postanowiłam nie zakładać spodenek. Zeszłam na dół i włączyliśmy sobie jakiś film. Nie wsłuchiwałam się w niego, lecz rozmyślałam nad tym tygodniem. Po chili telewizor się wyłączył. Spojrzałam na Jasia, który trzymał w ręku pilota. Nachylił się nade mną całując namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek, wsuwając palce w jego włosy. Podniósł mnie i przycisnął do ściany nie przerywając pocałunku. Wsunął swoje kolano między moje uda. Uniósł moją nogę, oplatając ją wokół swojego biodra. Delikatnie podskoczyłam, wzmacniając uścisk. Chwycił mnie za poślaki i przeniósł do sypialni. Ułożył mnie na łóżku. Oderwał się ode mnie.
-Chcesz tego?-zapytał. Skinęłam delikatnie głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wpił się w moje usta. Delikatnie podwinął moją bluzkę. Oderwaliśmy się od siebie i zdjął ją ze mnie. Zsunął z siebie koszulkę i spodenki. Byliśmy już w samej bieliźnie. Chłopak zaczął robić mi malinki na szyi. Przeniósł język na brzuch. Podniósł głowię i wpił się w moje usta. Poczułam, jak zaczyna zdejmować mi stanik. Moje ciało spięło się, po czym z powrotem rozluźniło. Zsunął ze mnie majtki i... stało się. Połączyliśmy się. Teraz wiem, chce zostać z nim na zawsze. A co do urodzin. To moje najlepsze urodziny w życiu...
___________________________________________
przepraszam że tak późno ale nie zdążyłam. MAm nadzieje ze wybaczycie mi to 21min spóźnienie. I pamiętajcie komentować bo opuściliście się :'(
Super :)
OdpowiedzUsuńMega
OdpowiedzUsuń