-Chcesz tego?-zapytał. Skinęłam delikatnie głową. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ponownie wpił się w moje usta. Delikatnie podwinął moją bluzkę. Oderwaliśmy się od siebie i zdjął ją ze mnie. Zsunął z siebie koszulkę i spodenki. Byliśmy już w samej bieliźnie. Chłopak zaczął robić mi malinki na szyi. Przeniósł język na brzuch. Podniósł głowię i wpił się w moje usta. Poczułam, jak zaczyna zdejmować mi stanik. Moje ciało spięło się, po czym z powrotem rozluźniło. Zsunął ze mnie majtki i... stało się. Połączyliśmy się. Teraz wiem, chce zostać z nim na zawsze. A co do urodzin. To moje najlepsze urodziny w życiu...
Rano jak się obudziłam, dookoła mojego łóżka stali chłopaki. Zobaczyłam, że obok mnie nie ma Jasia. Gdy zorientowałam się, że nie mam na sobie ubrań ścisnęłam kołdrę i bardziej przysunęłam ją do mojej klatki piersiowej.
-Mogę wiedzieć czemu tu tak stoicie? I gdzie jest Jaś?-zapytałam. Chłopaki spojrzeli na siebie nawzajem.
-To my chcieliśmy wiedzieć co zrobiłaś Jaśkowi. Zamknął się w łazience. Siedzi tam od rana i nikomu nie otwiera.-powiedział trochę zdenerwowany Filip.
-No...wieczorem oglądaliśmy, potem przenieśliśmy się tu...no ale nie pokłóciliśmy się. Nic się nie stało.-powiedziałam trochę się wahając.-No zresztą zaraz do niego pójdę, tylko dajcie mi się ubrać.-dokończyłam.
-Dobra, ale my wychodzimy będziemy za pół godziny. -Pa.-pomachałam im. Wstałam i ubrałam się. Poszłam do łazienki i zapukałam.
-Jaś? Wiem że tam jesteś. Chłopaki mi powiedzieli...powiedz o co chodzi. Martwię się...-powiedziałam szeptem słysząc cichy szloch chłopaka. Pierwszy raz go takiego...słyszałam, bo przecież nie widziałam.
-Idź stąd! Nie twoja sprawa!-krzyknął próbując przekrzyczeć płacz, ale mu to nie wyszło.
-Jasiek możesz chociaż raz, gdy jesteś wściekły nie wyżywać się na mnie?! Czuje się jakbym była dla ciebie ciężarem i tylko przeszkadzała ci w życiu.-również podniosłam głos. Nie mogłam zrozumieć czemu tak mnie traktuje. Otworzył drzwi i spojrzał na mnie. Jego oczy wyrażały smutek jak i również wściekłość.
-A skąd wiesz że tak nie jest? Skąd wież że nie jesteś ciężarem, że cię na prawdę kocham? Skąd wiesz że chce cię dalej utrzymywać, mieszkać z tobą?...No właśnie, nie wiesz!-powiedział z kpiną w głosie i wszedł do pokoju chłopaków. Ja stałam jak słup soli, a łzy zalewały moją twarz. Jak to?! Jaś mnie nie kocha?! Jestem dla niego ciężarem?! Wbiegłam do pokoju i wyjęłam z pod łóżka walizkę. Zaczęłam wrzucać do niej wszystkie ubrania jakie miałam, wciąż łkając. W sumie nie wiedziałam co mam teraz ze sobą zrobić. Jaś mnie nie chce. Powinnam się tego domyślić. Przecież to nie jest moja matka, nie będzie mnie na każdym kroku pilnować.Zamknęłam walizkę i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Nareszcie znalazłam. Żyletka. Nie wiem skąd ona się tam wzięła, ale w tedy jej potrzebowałam. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która się tnie. Czasem jednak miałam myśli samobójcze. A raz prawie mi się to udało. Usiadłam w kącie pokoju i zastanawiałam się. Jaś mnie uratował, gdy chciałam podciąć sobie żyły, a teraz przez niego chce zrobić to samo. Po co mam żyć, skoro nikomu nie jestem potrzebna? Już miałam zrobić pierwsze cięcie, lecz przeszkodzili mi chłopaki wbiegający do pokoju.
-Co ty wyprawiasz?! Zostaw to!-krzyczał Maciek. Chłopaki starali się być twardzi, ale widziałam w ich oczach troskę, zdenerwowanie i niepewność.
-Nie!-krzyknęłam na cały dom. Po chwili wbiegł wkurzony Jaś.
-Co wy do cholery robicie?! Słychać was w...-zamilkł gdy zobaczył mnie łkającą i siedzącą na podłodze z żyletką w ręce, która tylko czekała by wbić się w którąś z moich żył.-Natalia, odłóż to.-powiedział stanowczo. Pokręciłam przecząco głową śmiejąc się jak idiotka.
-Ty serio jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?! Przed chwilą darłeś na mnie ryja jak bardzo jestem ci nie potrzebna! Nikt i tak nie zauważy, że mnie już nie ma.-krzyczałam łkając i patrząc na chłopaka, z którego oczu zaczęły laś się łzy-Tylko ułatwię ci życie, bo kogo obchodzi taka dziwka i suka jak ja!?-Gdy miałam wbić przedmiot w swoją rękę znów mi przeszkodzono. Jaś dosłownie wyrwał mi z ręki żyletkę przytulając i ściskając w swych ramionach. Zobaczyłam jak chłopaki się przez otwarte drzwi.-Czemu to robisz? Przed chwilą na mnie krzyczałeś, a teraz przytulasz.-powiedziałam wciąż cichutko popłakując w jego ramionach.
-Nati to wszystko co mówiłem nie było prawdą...-powiedział zasmucony. Uniosłam brew.-Przez sen mówiłaś coś, że chcesz mnie wykorzystać, że mnie nie kochasz tak na serio.-wstałam i zaczęłam wymachiwać rękoma.
-I ty w to uwierzyłeś?! A jak miałam sny, że mnie pobiłeś to co?! Też w nie wierzyłeś?!-zaczęłam znów krzyczeć. Jaś wstał pociągnął mnie za rękę, na co ja niefortunnie na niego spadłam. Patrzyłam w jego piękne oczy które tym razem nie były wypełnione radością, tylko smutkiem i żalem do samego siebie. Pochyliłam się nad nim i delikatnie musnęłam jego pełne wargi. Odsunęłam się kawałem i już czułam jak cała się zarumieniłam. Wczoraj przespałam się z nim a dziś rumienie się pałując go. Chore.
-Posłuchaj...-powiedział usadzając mnie na swoich kolanach.-Jak byłem w podstawówce, miałem normalną rodzinę. No...prawie. Moja mama...jak mama kochana. Miałem siostrę. Młodszą o 7 lat. Jak zawsze były między nami kłótnie, ale kochaliśmy się. Ojciec...no właśnie...-wyszeptał ostatnie trzy słowa.-Bił nas...znaczy mnie i mamę. Julka była jego oczkiem w głowie. Byłem wtedy zupełnie inny niż teraz. Dobrze się uczyłem, nie miałem wielu przyjaciół.-odwrócił wzrok patrząc gdzieś w kąt pokoju. Był po prostu zawstydzony. Chwyciłam jego podbródek, kierując go w swoją stronę, by patrzył na mnie.-Ojciec mówił, że mam byś taki jak on. Że jak dziewczyna się przed czymś opiera, albo buntuje trzeba...jak on to ujął...dać jej w pysk.-powiedział przez zaciśnięte zęby. Moja szczęka zaczęła drżeć na jego słowa. Bardzo się przestraszyłam. Widząc to nachylił się przede mną, na co ja delikatnie odsunęłam się do tyłu. Widząc jego zdenerwowanie spięłam się jeszcze bardziej. Chwycił mnie gwałtownie za szyje przyciągając mnie do siebie. Ja nie wiedziałam o co chodzi o ścisnęłam powieki bojąc się uderzenia. Po chwili uchyliłam je jednak nie czując nic oprócz przytulenia.-Ja jednak nie miałem zamiaru robiś tego co on. Wiem jak się traktuje kobietę. Gdy poszedłem do gimnazjum zaczęło się... Ojciec stawał się jeszcze gorszy. W szkole również nie miałem spokoju. Pewnego dnia przy szkole, diler sprzedał mi narkotyki. Wpakowałem się w "niezłe" towarzystwo.-zaśmiał się sarkastycznie.-Piliśmy, ćpaliśmy, imprezowaliśmy, wdawaliśmy się w bójki...Mój ojciec...nie przeszkadzało mu to...Igor.-Jak usłyszałam to imię ciarki mnie przeszły.-On był z mną w...gangu? Jeśli tak to można nazwać. Nagrabiłem sobie ostro. On...-zorientowałam się, że schodzimy na "niebezpieczne tereny".-...na moich oczach...-zobaczyłam łzy w jego oczach.-zabił mi matkę i siostrę.-szepnął. Nie wiem czemu, ale nawet mi chciało się płakać. Bez słowa przysunęłam się bardzo blisko i przytuliłam go. On pociesza mnie, to ja jego.-To zdarzyło się w tym samym miejscu do którego porwał ciebie za pierwszym razem. Wiedział, że to miejsce jest związane ze mną emocjonalnie. Dlatego to zrobił...-jego ton zmieniał się w coraz normalniejszy.-Ojciec znalazł sobie inną. Mnie zostawił jak miałem 16lat. Nie chcąc trafić do domu dziecka...kradłem. W końcu poznałem chłopaków. Tamta fabryka...ona...to było takie nasze miejsce spotkań. Obmawialiśmy tam plany...takie tam. Przez pierwszy okres mieszkałem u chłopków. Nie mieli swoich mieszkań. Jak u kogoś była wolna chata, mogłem nocować. Zdarzało się jednak czasem tak, że całą noc chodziłem po mieście. W końcu zacząłem pracować. Kpiłem mieszkanie. Wiesz, imprezy, alkohol... Lubiłem to życie. Aż w końcu poznałem ciebie. Teraz...gdy usłyszałem, że chcesz mnie wykorzystać...znów poczułem się jak bezwartościowe gówno.-przytuliłam go mocno.-Teraz ty powiedz coś o swoim życiu. Nic o tobie nie wiem.-powiedział. Westchnęłam i zaczęłam swoją historię...
-Jak byłam mała moi rodzice się rozwiedli. Taty nie znałam. Matka, jak wiesz, znalazła sobie chłopaka- Filipa. Ona n początku była cudowną matką i pomimo braku ojca czułam się szczęśliwa. Jednak, gdy pojawił się on wszystko runęło. On od początku darzył mnie nienawiścią. W nocy...-spuściłam wzrok czując się zażenowana tą całą sytuacją. Jaś jednak powtórzył mój ruch łapiąc za podbródek i pociągając go do góry.-przychodził i...obmacywał mnie. Mówiłam matce, lecz ona mi nie wierzyła. Potem zaczęła prawie nie zwracać na mnie uwagi. Przestała się mną zajmować. Robiła wszystko o on jej kazał. Mieszkałam z nimi bojąc się co wydarzy się następnego dnia, aż do teraz.-szepnęłam nie odwracając od niego wzroku. Patrzyłam na niego, a on na mnie. Pocałowaliśmy się.
-Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.-usłyszałam za plecami. Czułam jak robię się czerwona. Chciałam się oderwać lecz Jaś złapał mnie za biodra i nie dał wykonać tego ruchu. Uśmiechnęłam się przez pocałunek...
_____________________________________________
Dziś długi zmieniłam też trochę wygląd i dodałam bohaterów wiem późno xd. Nie mogłam wcześniej pisać bo byłą burza wczoraj i przed wczoraj...
Mega rozdział ! Zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuń-------> ludzie-siezmieniaja.blogspot.com
Meeeeeeega!! <3 kocham cie kobieto! :) w sensie to co piszesz kocham XD życzę weny i szybkiego napisania rozdziału ;D
OdpowiedzUsuń