12.Urodziny Kamila
Jego głos był taki piękny. Cudowny.
-Wiesz dlaczego zaśpiewałem ci tą piosenkę?-pokiwałam przecząco głową.-Bo bardzo do nas pasuje.- Miałam w oczach łzy. Nie wiem dla czego. Zaskoczył mnie. Nie wiedziałam że coś do mnie czuje. Ja... tak naprawdę...chyba też.
-To znaczy...-nie dał mi dokończyć
-Tak.
Jesteś dla mnie ważniejsza niż znajoma, koleżanka, przyjaciółka, jesteś
kimś więcej. Chcesz zostać moją dziewczyną?-zapytał z nadzieją.
Patrzyłam, nie mogąc wydusić z siebie słowa.-czyli nie. Rozumiem.-wstał i
skierował się do drzwi.
-Jaś-powiedziałam.
Spojrzał na mnie- Tak. Chce zostać twoją dziewczyną.-rzucił się na mnie
całując i przytulając. Nie widziałam go jeszcze tak ucieszonego, lecz
to nie mogło trwać wiecznie gdyż przerwało nam pukanie do drzwi...
Popatrzeliśmy ma siebie. Jaś wstał ze mnie, bym mogła otworzyć drzwi. Byłam tak szczęśliwa. Myślałam że nigdy mnie o to nie zapyta, ale czy ludzie nie mają ciekawszych rzeczy do roboty, niż przeszkadzanie innym?! Uchyliłam drzwi i co tam zobaczyłam...Kamila. Nie chciałam mu mówić wszystkiego, bo pomyślał by, że się na niego napaliłam, a poza tym teraz mam Jasia.
-O cześć.-mruknęłam niezadowolona, że przerwał mi tą chwilę.
-Hej. Czemu tak szybko wróciłaś do domu?-spytał. Aaa no tak, przecież przed pokazaniem mi swojej dziewczyny nic się nie wydarzyło.
-Mówiłam że nie miałam czasu. Miałam zrobić zakupy.-powiedziałam bez przekonania.
-No ok, to ja już będę leciał. Cześć.-powiedział znikając za drzwiami. Kiedyś był moim najlepszym przyjacielem a teraz strasznie działa mi na nerwy. Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku nie zwracając uwagi na Jasia.
-Więc na czym skończyliśmy?-szepnął znów pochylając się nad moimi ustami.
-Jaś idę zrobić kolację.-powiedziałam wstając i kierując się do kuchni. Zrobiłam kanapki i przyniosłam je do pokoju chłopak grał w jakąś grę. Zaczął opowiadać że to jakiś horror czy coś takiego. Nie wiem nie znam się. Chwycił jedną z kanapek, nie przerywając gry. Nagle jakiś pluszak wyskoczył na monitorze.Jasiek prawie wypluł kolacje. Zaczęłam się z niego śmiać. I...to był największy błąd w moim życiu.
-Masz 5 sekund na ucieczkę, inaczej zginiesz.-powiedział poważnie, a ja się zaczęłam jeszcze bardziej śmiać.
-Od łaskotek jeszcze nikt nie umarł...
-1...2...-zaczęłam wstawać wiedząc, że jak nie zacznę uciekać, to zaczną się tortury.-...5.-Wstał i zaczął mnie ganiać po całym mieszkaniu, które nie było wcale duże.Zobaczyłam uchylone drzwi od łazienki i szybko tam wbiegłam. Dopiero teraz zorientowałam się, że te drzwi nie mają zamka. Wpadłam. Weszłam do wanny i złapałam za prysznic. Kierowałam nim w stronę drzwi jakbym w rękach miała pistolet. Jaś wszedł z tym swoim cwanym uśmieszkiem na twarzy.
-Teraz mi nie uciekniesz.-zaczął się śmiać jakby był jakimś psychopatom.
-Nie próbuj się zbliżać bo pożałujesz siły wyższej!-krzyknęłam ledwo, powstrzymując się od napadu śmiechu.
-Wody? Pożałuje wody?-powiedział z kpiną w głosie. Zaczął się do mnie zbliżać, na co ja "inteligentna Natalia" odkręciłam wodę. "Ona" wciąż się lała i lała, a Jaś nadal szedł na przód. Chciałam wstać, by bardziej wcelować w twarz chłopaka, ledcz na moje nieszczęście, poślizgnęłam się i wpadłam do wanny, która była już w dość dużej częście wypełniona ZIMNĄ wodą. Mój kochany książę, zamiast pomóc mi wstać, chwycił prysznic i zaczął lać wodę na moją głowę. Ja nie miałam wyboru i musiałam się poddać.Siedziałam i czekałam. Tak śmiał się jak opętany, a ja nic z tym nie mogłam zrobić. Siedziałam tam z miną zbitego psa, lecz na niego to nie działało. W końcu Jaś przestał mnie "katować" i pomógł mi wstać.
-O dziękuje łaskawy książę.-powiedziałam. Całując go w policzek. Zaniósł mnie do pokoju i w końcu postawił na ziemi.
-Przebierz się w coś suchego a ja...w zasadzie nie mam nic ciekawego do roboty, więc zostanę tu i popatrzę.-powiedział z tym swoim uśmieszkiem na twarzy. Uniosłam jedną brew, a on usiadł na łóżku, wpatrując się we mnie jak w kawałek...kebaba.-No dalej.-pośpieszał mnie.
-Chyba śnisz! Wynocha ty zboku!-krzyknęłam. Podniósł się i podszedł do mnie, wpychając na ścianę.Złapał mnie za nadgarstki unosząc ręce do góry. Musnął mnie w usta, przybliżając rękę do mojego brzucha, w celu ponownych łaskotek.-To znaczy...Jasiu będziesz tak miły i dasz mi się przebrać w samotności?-spytałam zanim zdążył wykonać jakiś ruch.
-Grzeczna dziewczynka. To mi się podoba.-szepnął mi do ucha. Jeszcze raz musnął moje usta i opuścił pokój. Szybko się przebrałam, wołając chłopaka z powrotem.-Już się stęskniłaś co?-powiedział. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, wtulając w gorące ciało Jasia. Czasem go nie rozumiałam. Raz był miły i kochający, a innym razem jakiś... inny. Nie umiem powiedzieć jaki. Inni i to chyba dobre słowo. Zasnęłam z głową pełną myśli, ale jedno wiem kocham MOJEGO Jasia.
***Perspektywa Jasia***
Obudziło mnie kręcenie osoby obok. Nati jeszcze spała i muszę powiedzieć, że wyglądała cudnie. Dziewczyna przez sen przybrała dość nietypową pozycję. Dziewczyna wręcz na mnie leżała. Jej głowa znajdowała się na mojej klatce piersiowej, a jedna noga była podkulona, przez co kręcąc się przejeżdżała po mojej męskości, wywołując u mnie większe pożądanie. Miałem w głowie bardzo ''nie grzeczne" propozycje. Wiem, że Natalia nie robiła tego świadomie, ale jestem 18-letnim chłopakiem i moja wyobraźnia może zdziałać cuda.Zaczęła powoli otwierać swoje oczka. Popatrzyła na mnie uśmiechając się, po czym znów zamknęła oczy, starając się powrócić do snu. Zachichotałem, na co dziewczyna zorientowała się co robi. Zmieniła pozycję, rumieniąc się i zakrywając twarz włosami.
-Uwielbiam gdy się rumienisz.-powiedziałem zdejmując z jej budzi kosmyk włosów i zakładając go za ucho. Nati wstała mówiąc, że idzie zrobić śniadanie. Wstałem kierując się do łazienki. Wykonałem poranną toaletę i zszedłem na dół. Zastałem tam dziewczynę stojącą przy blacie, przygotowującą kanapki. Przytuliłem się do niej od tyłu. Podała mi talerz ze śniadaniem i usiedliśmy do stołu. Natalka oznajmiła że będzie szła na urodziny Kamila. Ja nie mogłem iść, a tak naprawdę nie chciałem. Miałem do niego żal, za to co jej zrobił.
Późny wieczór
Po wyjściu dziewczyny czułem się jakoś tak inaczej. Samotnie. Ona bardzo mnie zmieniła, odkąd pierwszy raz ją spotkałem. Myślałem i myślałem, a czas mijał. Nawet nie zauważyłem kiedy była już 1 w nocy. Nati mówiła że będzie o 12, a jej nie ma. Zacząłem się o nią bardzo martwić. A co jeśli ktoś ją napadł, albo gorzej...zgwałcił?! Nie wybaczę sobie tego, szczególnie że dzieje się to 2 raz, I to mojej winy. Była już 2, a jej nadal nie ma. Dzwoniłem, pisałem i nic. Do Kamila zresztą też. Mam jego numer, bo spisałem sobie go z telefony mojej dziewczyny, na wypadek sytuacji takiej jak ta. On jednak też nie odbierał. Chodziłem po całym domu. Po jeszcze kilku chwilach zdecydowałem się zadzwonić po chłopaków z ekipy. Może by ją poszukać? Wybrałem numer Filipa i wcisnąłem zieloną słuchawkę...
_________________________________________________________
Witam. Od razu informuje że w poniedziałek dostaniecie długi i bardzo ciekawy rozdział za moją dłuuuuugą nieobecność. Ale ja wciąż żyję, a wakacje juz tuż tuż więc rozdziały będą coraz częściej ;)
Świetny
OdpowiedzUsuń