niedziela, 3 maja 2015

11.Niespodzianka i stary przyjaciel

*Do tego rozdziału będzie użyta piosenka: Damian Skoczyk "przyjaciel". Bardzo ją polecam puścić jeśli takie lubicie ;)

________________________________________ 

"Zwiedziłam" kilka pokoi i usiadłam na kanapie. Zaczęłam czytać jakąś książkę. Nie znam tu nikogo, jestem tu pierwszy raz w życiu, od jakiś 10 minut siedzę na kanapie w moim nowym salonie i jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że mam bardzo mało pieniędzy i prawie wcale nie znam tego języka. Uczyłam się Angielskiego, ale byłam prawie najgorsza w kasie. Przypominałam sobie te lata, jak moja mama była kochającą i najfajniejszą matką na świecie, gdy  nagle ktoś zapukał do drzwi...

Powoli skierowałam się w ich stronę. Otworzyłam je i zobaczyłam tam... Jasia?! Co on tu robi?! Rzuciłam  się w jego ramiona jakbym nie widziała go jakiś rok.

-NIESPODZIANKA!!!-krzyknął.

-Ale co ty tu robisz?!-prawie płakałam ze szczęścia. Nie mogłam uwierzyć, że przyleciał tu za mną z Polski. 

-Przeprowadzam się tu... oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko.-powiedział znów rzuciłam się na niego.

-Nie, no co ty, wchodź!-krzyknęłam. Teraz chciało mi się żyć. Teraz mogę tu zostać do końca świata, byle by z nim. To wyrażało więcej niż 1000 słów. Wybraliśmy się na małe zakupy. Musieliśmy kupić coś do jedzenia. Potem siedzieliśmy i gadaliśmy przez resztę wieczoru. Okazało się, że Jaś bardzo dobrze zna język Angielski, więc z nim nie zginę w tym wielkim mieście. Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. 

Rano obudziła mnie kłótnia. Wyszłam z pokoju i podeszłam do drzwi.

-Co się tu wyprawia?!-krzyknęłam. Stał tam Jaś z... KAMILEM?! -Kamil!-krzyknęłam. Nie, to niemożliwe! Kamil to mój przyjaciel. Nie widziałam go od przedszkola. Był dla mnie jak... chłopak? Tak to można nazwać. Nie, nie byliśmy parą, ale tak czasem się czułam. Rzuciłam się na niego. Nie wiem czemu tak zareagowałam. Mieszkaliśmy kiedyś po sąsiedzku w Poznaniu, lecz gdy matka poznała Filipa wyprowadziliśmy się. Mieliśmy wtedy po 6/7lat. 

-No hej. Co ty robisz w Londynie?!-powiedział. Już miałam cos powiedzieć lecz mi przerwał.-Może pójdziesz się ubrać i się przejdziemy?-zapytał.

-Tak! Wejdź!-poszłam sie przebrać i umyć. Po tym całym zajściu zupełnie zapomniałam o Jasiu. Wyszłam i powiedziałam, że nie wiem o której wrócę. Razem z Kamilem chodziliśmy po parku. Powiedziałam mu czemu tu jestem. Okazało sie ze on przyjechał tu trzy miesiące temu, z powodu choroby jego matki. Usiedliśmy na ławce i patrząc na siebie, nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Pocałował mnie!!! Gdzieś z tyłu dostrzegłam Jasia, ale się tym nie przejęłam.

-Teraz muszę ci coś powiedzieć.-zza rogu zacząła się do nas zbliżać jakaś blondynka.-A to Andżelika moja dziewczyna.-powiedział wskazując na skąpo ubraną blondi. Myślałam, że chce zapytać czy zostaniemy parą, a on pokazuje mi swoją dziewczynę?! Przed chwilą się całowaliśmy, a on co?! Przywitałam się z nią i odeszłam mówiąc że nie mam czasu. Wracając do domu głośno szlochałam, a przechodnie patrzyli na mnie z żalem w oczach. Doszłam do mojego mieszkania i pobiegłam do łazienki. To był mój błąd, bo zastałam tam Jasia bez koszulki. Na szczęście mył tylko zęby. Przeprosiłam i zaczekałam na niego na zewnątrz. Opowiedziałam mu wszystko co wydarzyło się w parku. Przez ten czas był dla mnie jak najlepsza przyjaciółka. Pocieszał, przytulał i opowiadał śmieszne historie, byle by na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie powiem że nie, bo udało mu się to. Jaś poprosił mnie do pokoju. Mieliśmy piękny widok a tej nocy była pełnia, więc mieliśmy super klimat. Chłopak wyjął z futerału gitarę i zaczął grać:


*Kiedy zadzwonić ty wiesz i płakać na ramieniu
O każdej porze nocy i dnia
Do kogo zwrócić się wiesz, bo tylko ja naiwny
Do ciebie zdążę nim spłynie łza
A gdy już wszystko dobrze, niepotrzebny
Odchodzę w cień całkiem sam
I widzę ciebie z innym, kolejnym
I nigdy to nie będę ja

Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty
Co takiego widziałaś w nim
Ja dałbym wszystko by z tobą być

Kocham twoje słodkie łzy
Bo tylko wtedy dzwonisz bym posłuchał co u ciebie nie tak
Czekam na twój znak
Od czego jest przyjaciel
By zwierzyć się i powiedzieć pa
A gdy już wszystko dobrze, niepotrzebny
Odchodzę w cień całkiem sam
I widzę ciebie z innym, kolejnym
I nigdy to nie będę ja

Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty
Co takiego widziałaś w nim

Kiedyś zobaczysz, kiedyś zrozumiesz
W końcu uwierzysz w nas
To czego szukam było tak blisko
To co tak dobrze znasz
Kiedy zobaczysz, kiedy zrozumiesz
Ja będę czekał tam
Otworzysz oczy, otworzysz serce
Przy tobie będę ja
Kiedy zrozumiesz ja będę czekał tam
Otworzysz serce,
Przy tobie będę ja
Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty
Co takiego widziałaś w nim
Ja dałbym wszystko by z tobą być. 

Jego głos był taki piękny. Cudowny.

-Wiesz dlaczego zaśpiewałem ci tą piosenkę?-pokiwałam przecząco głową.-Bo bardzo do nas pasuje.- Miałam w oczach łzy. Nie wiem dla czego. Zaskoczył mnie. Nie wiedziałam że coś do mnie czuje. Ja... tak naprawdę...chyba też.

-To znaczy...-nie dał mi dokończyć

-Tak. Jesteś dla mnie ważniejsza niż znajoma, koleżanka, przyjaciółka, jesteś kimś więcej. Chcesz zostać moją dziewczyną?-zapytał z nadzieją. Patrzyłam, nie mogąc wydusić z siebie słowa.-czyli nie. Rozumiem.-wstał i skierował się do drzwi.

-Jaś-powiedziałam. Spojrzał na mnie- Tak. Chce zostać twoją dziewczyną.-rzucił się na mnie całując i przytulając. Nie widziałam go jeszcze tak ucieszonego, lecz to nie mogło trwać wiecznie gdyż przerwało nam pukanie do drzwi...

_________________________________________

Trochę dłuższy niż zwykle. Tak jak pisałam, rozdział będzie w niedziele lub poniedziałek z powodu zielonej szkoły, ale wynagrodzę wam to.  

2 komentarze: