sobota, 11 kwietnia 2015

7.Powrót

  Proszę zostaw komentarz. Nie piszecie prawie wcale :( 

 Czytasz=komentuj bo to pomaga ;)

___________________________________________________________________

Dziwne,bo jest dopiero 16:00. Nagle się przewróciłam. Nie!!! Zostałam popchnięta. Próbowałam wstać, ale na marne. Ktoś mnie trzymał. Zatkał usta ręką. Szarpałam się, ale otrzymałam za to kopnięcie w brzuch. Było dość ciemno jak to w zimę (był luty). Porywacz związał  mi ciasno ręce i zakleił usta taśmą. Poczułam ból z tyłu głowy. Po chwili upadłam. Nie mogłam się ruszyć, jakby to nie było moje ciało...Poczułam jak ktoś mnie podnosi i związaną wsadza do jakiegoś małego pomieszczeni. Pewnie to był bagażnik. Zaczęłam odpływać. Moje ciało nagle stało się takie lekkie. Jakbym się unosiła.

Gdy się obudziłam siedziałam przywiązana do jakiegoś krzesła. Miałam poharatane ręce i czułam bul z tyłu głowy. Nie miałam zaklejonych ust, ale nie byłam sama. To nie był mój napastnik, bo siedział również przywiązany tuż za mną. A w zasadzie związana, bo to była dziewczyna mniej-więcej moim wieku. Była nieprzytomna i miała o wiele większe rany od moich. Było ciemno, ledwo widziałam zarysy pokoju. Przez drewnianą podłogę rozszedł się głos czyiś kroków. Postanowiłam udawać że wciąż jestem nieprzytomna. Widziałam tylko z przymrużonych oczu, że zabiera gdzieś dziewczynę siedzącą obok. Po chwili jednak wrócił do pokoju w którym wciąż się znajdowałam.Znów zamknęłam oczy.

 -Nie udawaj...-ten psychopata jeździł po moim policzku nożem.Powoli uchyliłam powieki. Nagle przed moimi oczami znów stanęła ciemność, bo on mi je zawiązał jakąś szmatą. Teraz już ani nie mogłam się ruszyć, ani nic nie widziałam.

 -Czemu to robisz?-spytałam bardzo cicho. Miałam nadzieje że normalnie dopowie mi na to pytanie, a nie znów mnie uderzy. 

 -Nie powiem ci co Jasiek zrobił, on sam powinien ci to powiedzieć. Musisz wiedzieć tylko że zrobił coś tak głupiego i że nigdy już nie popełni takiego błędu.-mówił bardzo spokojnym tonem. Gdybym go poznała w innych warunkach, nie byłabym w stanie uwierzyć że może zrobić coś takiego. Jego ręka zaczęła wędrować po moim udzie coraz wyżej, a nóż wciąż nie zjeżdżał z mojej twarzy. Co za dupek!!!

-Zostaw mnie!!!-prawie krzyknęłam ale głos mi się załamał. Jego dłoń zacisnęła się na mojej nodze na co sapnęłam, a nóż wciskając coraz mocniej w moje gardło. Zaczęłam się wiercić i piszczeć. Poczułam ogromny ucisk w klatce piersiowej. Obraz był coraz ciemniejszy. Nie trwało to długo, bo po mocniejszych szarpnięciach z jego strony, zaczęłam wracać.

***Perspektywa Jasia***

Gdy wróciłem do domu Natalii nie było. Nie martwiłem się, do czasu... Mijały minuty, godziny, a jej wciąż nie było. Chodziłem z kąta w kąt, zastanawiając się gdzie jest. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To ona. Odebrałem, lecz słyszałem tylko urywki rozmoey 2 osób. Daniel i na pewno Natalia.

-Nie dotykaj mnie!-głośno szlochała.

-Zamknij mordę jebana suko!-Daniel darł się. Domyśliłem się że połączyła nas przez przypadek. Nie rozłączając się wyszedłem i poszedłem po samochód, wsłuchując się w "rozmowę". Nie dowiedziałem się z niej wiele, bo większość to były krzyki i piski. Modliłem się w duchu żeby ten idiota ne zrobił jej nic poważnego. Nie wiem z kąt, ale wiedziałem gdzie teraz są. Podświadomość mi to mówiła. 

Gdy byłem już na miejscu po cichu wślizgnąłem się do budynku, tak aby nikt mnie nie zobaczył. Przede mną stał Daniel trzymający w ręku, która była uniesiona, nóż. Chciał zadźgać nim moją Natalke. On mnie nie widział, ale dziewczyna była przytona i wiedziała że nie pozwole, by ją skrzywdził. Sygnałem pokazałem Natalii że ma nie zwracać na mnie uwagi. Nagle chłopak zamachnął ręką, próbująć wbić nóż w jej ciało. 

***Perspektywa Natalii***

Siedziałam skulona w kącie gdy zobaczyłam wślizgującego się do pomieszczenia Janka. Pokazał mi że mam siedzieć cicho. Posłuchałam. Przestałam potrzeć w jego stronę. Psychopata wmachiwał rękami, krzycząc na mnie i mówiąc jak Jasiek pożałuje swoich czynów. Ja jednak, nie wiedziałam dokładnie o co mu chodzi. Wziął większy wymach, a ja przymknęłam powieki czekając na ból, jednak nic nie poczułam. Gdy uchyliłam powieki zobaczyłam że Jasiek trzyma rękę chłopaka w górzę, tak by nie mógł zadać ciosu. Ja wciąż płakałam. Przewalili się na podłogę siłując się i bijąc. Raz jeden siedział na drugim, a raz na odwrót. Jaś wytrącił mu nóż z ręki i mocno kopnął swojego przeciwnika. Podbiegł do mnie, gładził po plecach i przez chwilę uspokajał do czasu gry nie zobaczył że tamten zaczyna wstawać. Kopnął go jeszcze raz, chwycił telefon i zadzwonił po policję i karetkę. Ludzi krąciło się wookół pełno. Poczułam że ktoś mnie podnosi. Pewnie Jaś. Zasnęłam w jego ramionach.

Obudziłam się w szpitalu. Była 7:00, co oznaczało że przeleżałam tu całą noc. Jasia nie było w pokoju. Jakaś pielęgniarka powiedziała, że nie mam prawie żadnych obrażeń, więc będę mogła dziś wrócić do domu. Poczekałam jeszcze na wypis i ruszyłam w stronę wyjścia. Zawiodłam się trochę że nie ma tu Janka, ale cóż. Gdy miałam już wychodzić, ktoś chwycił mnie pod kolanami i za plecami, podnosząc. Uśmiechnęłam się. Pewnie wiecie kto to był. Jaś. 

-Co ty wyprawiasz?! Ja ważę ze 100 kilo!-powiedziałam nieco dziwąc się jak on mnie uniósł. Nie jestem lekka.

-Myślałaś że nie przyjdę. Od dziś będę cie nosić wszędzie, żebyś nie musiała się narażać na nic strasznego...-powiedział wychodząc ze szpitala, kierując się w stronę jego domu, w którym obecnie mieszkam.-a i wcale nie jesteś ciężka.-zakończył swoją wypowiedź. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Nie chciałam teraz psuć takiej fajnej chwili i pytać o co chodziło tamtemu chłopakowi. Wróciliśmy do domu i choć była 8:00 położyliśmy się do łóżek. Zdenerwowanie i zmęczenie nas dobiło. Zasnęliśmy wtuleni w siebie. 

____________________________________________________________________

Witam, macie kolejny rozdział. Pamiętaj o zkomentowaniu go jeśli ci się podoba, bo nie ma prawie żadnych komentarzy. Z góry dziękuję. 

2 komentarze: